Moja szkoła angielskiego

Home » nauka angielskiego

Category Archives: nauka angielskiego

Która szkoła językowa jest najlepsza?

Jak dobrze wybrać szkołę językową?

2017-06-26 10.09.32

Wakacje dobiegają końca, zaczynasz myśleć o szkole, o organizacji roku szkolnego, zajęciach dodatkowych. Wrzesień to miesiąc, w którym zazwyczaj wybierasz kurs angielskiego dla dzieci, dla siebie  W gąszczu ofert szkół językowych nie możesz się odnaleźć.

Którą masz wybrać? 

Gdzie otrzymasz najwięcej, gdzie uczą najlepiej, czym się kierować przy wyborze?

Wybór kursu nie jest równie prosty, jak zakup bułek w sklepie. Podejmujemy decyzję na dłużej, często na cały rok szkolny, ważne aby ta decyzja była dobra.

Kurs językowy to usługa, gdzie taniej zazwyczaj znaczy gorzej, a cena bezpośrednio przekłada się na jakość.

Oferty reklamowe szkół wyglądają podobnie, obiecują wysoką jakość, profesjonalizm, efekty.

Jak masz więc wybrać tę właściwą?

Można wyszczególnić parę istotnych kwestii, które należy wziąć pod uwagę, zanim ostatecznie zdecydujesz się na zapis do wybranej placówki..

Poniżej przestawiam parę praktycznych porad, którymi warto się kierować przy wyborze kursu językowego:

best team

1. Sprawdź, kto tam uczy – w nauczaniu, oprócz ucznia, najważniejszy jest nauczyciel. Pytaj o kwalifikacje i doświadczenie kadry, a także jak długo współpracuje ze szkołą. Ważne, aby była to osoba sprawdzona.

2. Obejrzyj szkołę – przyjdź osobiście lub pooglądaj zdjęcia z zajęć, sprawdź, w jakich warunkach będziesz się uczyć Ty lub Twoje dziecko – atmosfera na zajęciach jest równie ważna.

3. Poproś o lekcję próbną – uznane placówki chętnie zapraszają na bezpłatne zajęcia osoby niezdecydowane.

4. Lokalizacja – dowiedz się, czy jest dogodny parking, czy łatwo dojechać komunikacją. To są szczegóły, jednak równie istotne dla naszego komfortu. Jeśli w pobliżu szkoły są sklepy, usługi, miejsca, gdzie możesz się udać załatwić swoje sprawy, w czasie gdy dziecko ma lekcje – to dodatkowy atut.

5. Opłaty i administracja – jasny system rozliczeń, przejrzysta umowa, sprawne załatwienie formalności również są niezmiernie istotne.
Obsługa Słuchaczy w internecie to także duże ułatwienie – masz na bieżąco podgląd swojej grupy (kalendarza zajęć, tematów, płatności).

2017-06-30 15.58.58

6. Zapytaj o opinię – poczytaj np. opinie na fanpage’u szkoły na Facebooku. Sprawdź, co sądzą o szkole jej aktualni klienci, dlaczego wybrali akurat to miejsce. Co im się podoba?

7. Wejdź na stronę internetową szkoły – jakie jest Twoje pierwsze wrażenie? Strona www, to wizytówka i często pierwszy kontakt klienta z placówką – jeśli odstręcza wyglądem, jest przestarzała, a informacje są nieaktualne bądź trudno je znaleźć, to warto się zastanowić, czy w samej szkole nie będzie podobnie.

Życzę Ci powodzenia w wyborze najlepszego kursu językowego!

2017-07-09 11.07.37


Dodaj swój komentarz, będzie mi bardzo miło!

Polub, jeżeli Ci się spodobało. Udostępnij dalej, może przyda się komuś, a mnie to napędza do działania 🙂

Zapraszam Cię na Fanpage English Way School  na Facebooku, a także na stronę szkoły, którą prowadzę English Way School Szkoła Języków Obcych.

Oto mój profil na Instagramie, gdzie wrzucam zdjęcia m.in. z moich podróży i zajęć językowych.

Advertisements

Angielski na świeżym powietrzu – w co się bawić?

Lato, lato,

Lato czeka…

Wakacje – nadszedł wreszcie ten upragniony przez uczniów i nauczycieli czas, a wraz z nim obozy, kolonie, półkolonie, a podczas nich wiele aktywności, w tym tych związanych z językiem angielskim.

Jakie zajęcia na świeżym powietrzu robić latem z dziećmi i młodzieżą, w co się bawić?

2014-07-03 08.54.34 - Kopia (3) - Kopia

Jednym z ciekawszych pomysłów jest organizacja gry terenowej. W zabawie mogą brać udział dzieci w różnym wieku, pamiętać jednak należy , aby przestrzegać określonych zasad.

Jak to przygotować?

Przedstawię Wam mój pomysł na takie zajęcia w terenie.

A więc, do dzieła!

Najpierw dzielimy grupę na dwie drużyny (np. czerwoną i niebieską),  pamiętając, aby w każdej z nich znalazły się dzieci w różnym wieku i różnej płci – to wyrówna ich szanse w rywalizacji.

Oba zespoły startują z tego samego miejsca, ale każda z grup ma do pokonania własną trasę; uczestnicy poruszają się, szukając wskazówek oznaczonych swoim kolorem, mogą to być np. paski z krepiny. W ten sposób znajdują ukryte wskazówki, zagadki, bądź przedmioty, tzw. artefakty, które będą im potrzebne później.

Instrukcje powinny być przemyślnie schowane: zakopane w ziemi, bądź zagrzebane w piasku, przyczeopione do gałęzi, ukryte pod kamieniem, schowane w dziupli itd. – ważne jest, aby nie były zbyt łatwe do odnalezienia.

Każda wskazówka prowadzi do kolejnej zagadki, często uczestnicy zabawy muszą przy tym wykonywać zadania (np. robić zdjęcia określonych przedmiotów), rozwiązywać zagdadki, rebusy, układać wierszyki itp.

Rozmieszczenie znaków zależy od terenu, w którym jesteśmy. Należy pamiętać, aby cały bieg był bezpieczny dla dzieci, z każdą grupą powinien przemieszczać się opiekun. Warto tak rozplanować stanowiska, w których ukryte są kolejne instrukcje, aby dzieciaki zdążyły się zmęczyć 🙂

Aktywność fizyczna jest równie ważna, jak łamigłówki.

2014-07-03 18.01.45 - Kopia

Mój pomysł na tę grę zakłada pewną dozę rywalizacji, ale także kooperację, ponieważ drużyny ścigają się tylko do pewnego punktu, w którym zaczyna się już współdziałanie.

Istotnym elementem całej zabawy jest to, że tylko wspólne złożenie wskazówek i przedmiotów odnalezionych podczas gry pozwoli na odkrycie drogi do skarbu i wydobycie go.

Obie grupy muszą działać zatem razem, ponieważ np. jedna z nich ma klucz do skrzyni, a druga mapę do skarbu, albo każda z nich ma po połowie mapy, która pokaże właściwą drogę jedynie po połączeniu obu kawałków. Z kolei jeden z zespołów ma np. kluczyk do kłódki, a drugi szpadel służący do wykopania kuferka.

2014-07-03 18.26.18 - Kopia

Tylko od naszej inwencji i tego, czym dysponujemy zależy sposób zorganizowania tej zabawy. Nakreśliłam tu jedynie koncepcję takiej gry.

Jest ona odpowiednia dla dzieci w wieku 7-13 lat. Trwa około dwóch godzin, tyle samo czasu zajmuje jej porządne przygotowanie w terenie i zazwyczaj potrzebne są do tego dwie osoby. Dobrze jest, aby byli to ci sami, którzy potem będą pokonywać te trasy z drużynami, aby w razie czego służyli dzieciom pomocą.

Załączam Wam poglądowy plik opisujący mój pomysł na grę terenową. Podaję tu przykładowe polecenia  po angielsku na poszczególnych stanowiskach, a także wyszczególniam pomoce niezbędne do przygotowania takiej aktywności.

2014-07-03 18.36.16

Życzę Wam fantastycznej zabawy!

(more…)

Dyplomy dla uczniów – zrób to sam!

Czerwiec to czas kiedy kończy się rok szkolny, a ważnym dla ucznia  ukoronowaniem paromięsięcznej pracy jest otrzymanie dyplomu. Zwłaszcza młodzsze dzieci cieszą się z otrzymania takiego świadectwa swojego zaangażowania i pilności, które mogą z dumą zaprezentować rodzicom.

W wakacje również odbywają się zajęcia dodatkowe, obozy, półolonie, zawody sportowe, a do nagród często dołączamy certyfikaty uczestnictwa w tych aktywnościach.

Jeśli przygotowanie wyżej wymienionych spadło właśnie na Ciebie i potrzeba Ci odrobiny inspiracji, to zapraszam Cię do przeczytania tego artykułu.


(more…)

Dlaczego tracisz motywację do nauki języka?

Po raz kolejny obiecujesz sobie, że weźmiesz się za siebie, nauczysz się tego angielskiego wreszcie na tyle porządnie, że dogadasz się na zagranicznych wakacjach bez stresu i dukania.

Podciągniesz się trochę (przecież kiedyś całkiem nieźle miałaś ten język opanowany) i zmienisz pracę na lepszą – taką, w której trzeba angielskiego używać.

Głupio Ci, że dzieci zaczynają umieć więcej od Ciebie, wydaje Ci się, że wszyscy wokół ten nieszczęsny angielski znają, a Ty jakoś słabo wypadasz na ich tle.

A więc, zapisujesz się na kurs jesienią, rozpoczynasz naukę z entuzjazmem, cieszysz się, że znowu masz kontakt z językiem, idzie Ci nieźle. Lektorka Cię chwali, masz zapał i chęci.

close-up-of-apple-on-pile-of-books

Mija jednak kilka miesięcy i Twoja motywacja siada. Już nie chce Ci się chodzić na zajęcia (w kółko to samo, już to kiedyś przecież robiłaś, ile można?).

Nie czujesz, abyś robiła jakieś postępy, po co to wszystko? Zmarnowane pieniądze.

W  sumie, to nie masz czasu, te dwie godziny wyrwane w ciągu tygodnia rujnują Twój harmonogram, opuszczasz często lekcje (dzieci chorują, mąż wyjeżdża w delegacje, zapisałaś się wiosną na siłownię) – kiedy znaleźć jeszcze czas na angielski?

Jesteś beznadziejna i nigdy się tego języka nie nauczysz.

Znasz ten scenariusz?

Dlaczego tak jest? Czemu zaczynasz i nie kończysz, choć startujesz z chęcią i zapałem?

Co sprawia, że jednym udaje się opanować język perfekcyjnie, a innym nie?

Dlaczego tzw. “słomiany ogień” to częsta przypadłość wśród uczących się języka obcego?

young-woman-sitting-at-table-with-open-book

Otóż, powodów może być kilka. Wymienię tu sześć z nich:

  • Po pierwsze, dopada Cię tzw. syndrom średnio-zaawansowanego. Szerzej opisałam go w tym artykule. Pokrótce – chodzi o to, że przestajesz zauważać szybkie postępy, uczysz się i uczysz, a wiedzy jakby nie przybywa. A to demotywuje.

16034738486_c099307efa_z

  • Po drugie, tak naprawdę nie masz wyznaczonego celu nauki, a to ważne, żeby wiedzieć, dokąd zmierzamy.

Zastanów się, czy jak wyruszasz w podróż, to po prostu wsiadasz w auto i jedziesz przed siebie w dowolnym kierunku, licząc, że trafisz cudownie do celu – czy w ten sposób można dokądkolwiek dotrzeć? A może jednak planujesz kolejne etapy tej podróży, mając wciąż przed oczami wyznaczony kierunek i miejsce, do którego zmierzasz.

Pomyśl, po co się uczysz, określ sobie konkretny poziom, który chcesz osiągnąć. Przystąp do egzaminu – to pomaga ustalić priorytety i wyznaczyć konkretne kroki, a także ocenić ich realizację.

32438328531_19392dda42_z

  • Trzecim z powodów, dla których tracisz zapał do nauki jest fakt, że tak naprawdę to wcale nie poświęcasz jej zbyt dużo czasu.

Wychodzisz z zajęć i angielski ulatuje z Twoich myśli.

A tak się nie da. Dwa razy w tygodniu po godzinie to stanowczo zbyt mało czasu, aby osiągnąć znaczący postęp w nauce języka. Po to są prace domowe, zadania wyznaczone przez nauczyciela do samodzielnej pracy, aby ten kontakt był częstszy.

Pamiętaj, więcej warte jest 15 minut dziennie poświęcone nauce angielskiego, niż dwie bite godziny zegarowe raz w tygodniu – lepiej mniej, a częściej, niż rzadko i długo.

Utrwalanie – to słowo klucz.

8518964215_48cd495b69_z

  • Czwarty powód zaniku chęci do nauki to tak naprawdę brak pasji do uczenia się tego języka.

Z niewolnika nie ma pracownika  – ta zasada przekłada się również na naukę angielskiego. Jeśli robisz to z przymusu, nie odnajdujesz w lekcjach żadnej przyjemności, to nic z tego nie będzie –  prędzej, czy później (raczej prędzej) znudzisz się i zniechęcisz.

human-hand-and-symbols-on-blackboard

  • Po piąte, może być tak, że poziom kursu jest niedopasowany do Twoich potrzeb i możliwości, łatwo wtedy o znużenie, bo albo jest Ci za trudno, albo za łatwo – żadna z tych sytuacji nie sprzyją postępom w nauce.

Praca w grupie jest skuteczna, jeśli każdy z kursantów jest w miarę precyzyjnie do niej dobrany – tylko wtedy zapewniona jest właściwa dynamika pracy i efektywność.

library-quiet-education-school-university.jpg

  • Szóstym powodem Twoich niepowodzeń może być fakt, że tak naprawdę to nie masz wcale czasu na naukę. Sprawy życiowe odbierają Ci całą energię, nie możesz poświęcić się własnej edukacji, choćbyś bardzo chciała.

Odłóż ją na lepszy moment – lepsze to, niż rezygnacja w trakcie kursu, ze świadomością poniesionej porażki.

Pomyśl, czy któryś z tych sześciu powodów utraty motywacji do nauki angielskiego nie odnosi się przypadkiem do Ciebie?

Jeśli tak, to co możesz zrobić, aby to zmienić (o ile jest to sytuacja, na którą masz wpływ)?

Zastanów się, zanim znów zapiszesz się na kurs!

Sądzę, że warto podejmować decyzję o podjęciu nauki po przemyśleniu swojej motywacji, zastanowieniu się nad możliwściami, chęciami i wybrać kurs dopasowany jak najlepiej do Ciebie i Twoich potrzeb.

Pozwoli Ci to uniknąć rozczarowania, poczucia poniesionej porażki i strat finansowych.

Nie podejmuj decyzji o nauce angielskiego pod wpływem kaprysu, zastanów się, czy znajdziewsz w sobie dość chęci, zapału i motywacji, aby wytrwać i odnieść sukces.

Pamiętaj, nauka – to proces i to długotrwały, wymagający wysiłku i zaangażowania nie tylko nauczyciela, ale także ucznia.

Życzę Ci sukcesów i powodzenia w nauce angielskiego!


Dodaj swój komentarz, będzie mi bardzo miło!

Polub, jeżeli Ci się spodobało. Udostępnij dalej, może przyda się komuś, a mnie to napędza do działania 🙂

Zapraszam Cię na Fanpage English Way School  na Facebooku,

a także na stronę szkoły, którą prowadzę English Way School Szkoła Języków Obcych.

Oto mój profil na Instagramie, gdzie wrzucam zdjęcia m.in. z moich podróży.

 

Pozdrawiam gorąco!

Iza

 

 

Syndrom false beginner – wiecznie zaczynający od zera

Wrzesień, początek roku szkolnego – ruszają zapisy na kursy angielskiego.

Dzwoni telefon.

– English Way School, czym mogę służyć?

– Dzień dobry, chciałabym się zapisać na kurs na dorosłych.

– Czy zna Pani swój poziom zaawansowania?

– Chciałabym do grupy dla początkujących.

– Czy kiedykolwiek uczyła się Pani angielskigo?

– Mmm, tak, na studiach miałam lektorat i maturę zdawałam, ale to było dawno…

– A kiedy?

– Ooo, już parę lat. Dlatego chcę zacząć od zera.

Po takiej wymianie zdań proponuję wykonanie placement testu, którego wynik zazwyczaj pokazuje wynik nie niższy niż A2/B1 (średnio-zaawansowany niższy) lub B1 (średnio-zaawansowany), a rekordzistką była Pani, która miała faktyczny poziom B2!

Beautiful woman talking on mobile phone while using laptop

O co tu chodzi?

Dlaczego kursanci nie potrafią realnie ocenić swojego poziomu?

A może Ty też należysz do osób zaniżających swoje umiejętności?

Przyznam, że jest to powszechny problem (niestety, zwłaszcza wśród kobiet) – ale jakie są tego powody?

Przyczyn jest wiele, są wśród nich stricte psychologiczne (nieadekwatna samoocena, perfekcjonizm), ale są też inne, wynikające z błędnego podejścia do metodyki uczenia (i przyswajania) języka.

Obalę tutaj kilka takich fałszywych przekonań.

Po pierwsze, może Ci się wydawać, że wejście do mniej zaawansowanej grupy da Ci jakiś “bonus” – będziesz mogła łatwo sobie wszystko powtórzyć, “odkurzyć” to, co kiedyś umiałaś, nie wysilając się zbytnio.

Błąd!

Nasz mózg magazynuje utrwaloną w przeszłości wiedzę, kiedy znów zaczynamy potrzebować tych informacji, one do nas same wracają. Język to całość, kiedy zaczniesz na nowo go używać, przypomną Ci się dawno nie używane struktury i zwroty, ale w grupie na odpowiednim poziomie zaawansowania otrzymasz także dawkę nowej wiedzy.

Po drugie, możesz sądzisz, że to dobra metoda, aby ugruntować wiadomości, to co już potrafisz, zanim zaczniesz  uczyć się nowych rzeczy.

To mit  – prędzej znudzisz się, bo powtarzanie w kółko tego samego nie jest dla Ciebie żadnym wyzwaniem. Twój umysł potrzebuje nowych bodźców, a dołączając do grupy, która jest na niższym poziomie gwarantujesz sobie dużą dawkę nudy i szybkiego zniechęcenia zajęciami.

blond girl worried expression

Po trzecie, może jesteś perfekcjonistką, prymusem, który musi wiedzieć wszystko, być zawsze  najlepszą?

Kiedy czegoś nie potrafisz, czujesz się niepewnie, podgryza to Twoją samoocenę, czujesz się niekompetentna?

Posłuchaj, nie ma postępu bez kontaktu z nowym materiałem – jeśli na lekcji nie będzie dla Ciebie nic, czego byś wcześniej nie znała, to w jaki sposób zamierzasz nauczyć się nowych rzeczy?

Przecież zapisałaś się na kurs po to, aby podnieść swoje umiejętności językowe na wyższy poziom, a nie ugruntować swoje poczucie własnej wartości.

Po czwarte, kiedy poruszasz się w znanych Ci ramach, czujesz się bezpiecznie, nie wymaga od Ciebie żadengo wysiłku uczestnictwo w lekcji na poziomie niższym niż masz faktycznie. Wszystko rozumiesz, znasz słownictwo, nie musisz się wysilać – brylujesz.

Ale czy o to chodzi?

Czy po to przychodzisz na zajęcia, aby czuć się wygodnie i budować swoją pewność siebie?

Musisz wyjść ze swojej strefy komfortu, jeśli chcesz iść do przodu!

Każda lekcja powinna być dla Ciebie wyzwaniem, wnosić coś nowego, zostawiać trwały ślad. Podążanie utwalonymi ścieżkami nie doprowadzi Cię do nowego celu.

Smiling young woman trains biceps with dumbbells

Po piąte, powód Twojej konstrukcji psychologicznej – nie wierzysz w siebie, nie potrafisz adekwatnie ocenić swoich umiejętności, zaniżasz je.

Walcz z tym!

Jeśli wynik obiektywnego testu wskazuje, że Twój poziom jest wyższy niż Ci się zdaje, to daj sobie szansę – spróbuj nauki w wyższej grupie, to jest bardzo motywujące, podejmij wyzwanie – zawsze możesz zrezygnować, ale warto wykorzstać tę możliwość.

Po szóste, jeśli nie czujesz, że potrafisz coś na 100%, to tak jakbyś nic nie umiała. Albo wszystko, albo nic!

Błąd – walcz z tym  perfekcjonizmem, bo on nie ułatwia życia.

Można używać języka niedoskonale, ale komunikatywnie. Nie przejmuj się błędami, ale ciesz się, że potrafisz się porozumieć. Doceniaj to co Ci się udaje (przecież piszesz maile, rezerwujesz bilety, hotele itp.), a nie zamartwiaj się, że nadal nie zrozumiałaś, co powiedział ten cudzoziemiec, którego spotkałaś.

Zabrakło Ci słów w rozmowie?

Sprawdź je w domu, na spokojnie. Przećwicz, postaraj się ich użyć następnym razem. Jak w 10 minut dziennie szlifować swój angielsku opisuję tutaj.

Closeup of Smiling Woman Making Frame Gesture

Pamiętaj, zaczynanie wciąż od zera donikąd Cię nie doprowadzi, sprawi tylko, że będziesz zniechęcona brakiem postępów. Zmarnujesz czas i pieniądze, bo nauka, aby była skutczna musi być dla Ciebie wyzwaniem, zawsze masz być o krok do tyłu – abyś miała motywację do pójścia naprzód!

 


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też na  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

 

Dlaczego warto postawić naukę języka na głowie?

Chcesz się nauczyć języka obcego, a więc wyszukujesz kurs, zapisujesz się, kupujesz podręcznik, idziesz na pierwsze zajęcia.

Co Cię tam czeka?

Czytasz opracowane na dany poziom teksty, zapisujesz pracowicie nowe słówka – wraz z tłumaczeniami (a jakże!), ćwiczysz wymowę pod okiem lektora.

Dobrze, jeśli w toku lekcji znajdzie się czas na słuchanie nagrań – na początkowych poziomach raczej nieoryginalnych, zazwyczaj są one stworzone na potrzeby kursu.

Nauka idzie Ci z mozołem, nie tak szybko, jakby się chciało, ale coraz więcej rozumiesz, zwłaszcza jeśli przekaz ma formę pisaną.

Girl making call in airport

Gorzej to wygląda, gdy przyjdzie Ci zrozumieć wypowiedź cudzoziemca, zwłaszcza, jeśli język obcy dla Ciebie, jest dla niego ojczystym. Nie rozumiesz prawie nic, co mówią na filmie, czy w serialu.

Ale prawdziwy problem pojawia się, gdy przyjdzie do posługiwania się językiem – nie umiesz nic z siebie wykrztusić, właściwe słowa umykają Ci z pamięci, pocisz się i masz wrażenie, że kompletnie nic nie pamiętasz.

Czy to znaczy, że nie masz talentu językowego, że brakuje Ci zdolności, a może to już nie wiek na naukę?

Nie, nie i jeszcze raz, nie!

A więc o co chodzi? Dlaczego tak trudno przychodzi Ci przyswajanie języka?

Dzieje się tak, ponieważ cały opisany tu proces nauki jest kompletnie sprzeczny z tym, w jaki naturalnie nabywamy język.

Pomyśl, jakie etapy przechodzi dziecko, które uczy się mowy.

Najpierw przez co najmniej dwa lata słucha dźwięków języka ojczystego w jego wielu formach. Mówi do niego przede wszystkim mama, tata, cała rodzina –  nie przejmując się całkowicie tym, czy berbeć to rozumie, czy nie.

Young mom working with her baby in the office

Maluch otoczony jest tzw. kąpielą słowną – słyszy różnych ludzi posługujących się językiem w rozmaitych sytuacjach, docierają do niego dźwięki z radia, z telewizora.

Dziecko nic nie mówi, wydawałoby się więc, że nic się nie dzieje, ale to nieprawda. To jest bardzo ważny i intensywny etap rozwoju mowy – biernie przyswajane jest słownictwo, następuje osłuchanie z akcentem i intonacją ojczystego języka.

Dwuletni szkrab rozumie już bardzo dużo, nawet jeśli sam nie wypowiada ani jednego słowa poza “mama”. Stopniowo zaczyna powtarzać coraz więcej słów, zaczyna składać wyrazy w zdania, z początku nieporadnie, wypowiedzi są często zniekształcone, a konstrukcje gramatyczne nieporadne.

Stopniowo praktyczne używanie języka w mowie i jego rozumienie się doskonali. Przez kolejne parę lat dziecko nabiera dużej biegłości w posługiwaniu się mową ojczystą.

A kiedy zaczyna czytać?

Dzieje się to nie wcześniej, niż w wieku 5-6 lat – wtedy uczy się literek, zaczyna odczytywać wyrazy, z czasem nabierając  coraz większej wprawy.

Dopiero później (po nauce rozpoznawania liter i odczytywania wyrazów) zaczyna się nauka pisania, po której przychodzi nauka ortografii, gramatyki, a następnie literatury i kultury.

Studying at school

A jak przebiega nauka języka obcego na typowym kursie?

Otóż, często cały ten proces jest odwrócony – jest zaprzeczeniem naturalnego sposobu przyswajania języka – co opisałam na początku artykułu.

Ale może tylko małe dziecko jest w stanie nauczyć się mówić i używać języka w opisany powyżej sposób?

Może my już jesteśmy za starzy, aby to na nas zadziałało?

Nic bardziej błędnego.

Pomyśl o osobach, które są “wrzucone” w środowisko obcojęzyczne, przebywają za granicą i są zmuszone codziennie używać języka, który początkowo obcy, szybko takim być przestaje.

Używanie go staje się z dnia na dzień coraz bardziej naturalne, a sprzyja temu otoczenie obcymi dźwiękami na co dzień, w różnych sytuacjach.

I zupełnie normalne jest, że więcej rozumiesz niż umiesz powiedzieć. Tak się dzieje nawet w Twoim ojczystym języku. Ale nawet tego nie zauważasz, nie stresuje Cię to – po prostu skupiasz się na zrozumieniu całości wypowiedzi i “przeskakujesz” nad jednym nieznanym Ci słowem, nie zaprzątając sobie nim głowy.

Kiedy próbujesz natomiast zrozumieć wypowiedź w języku obcym, jedno słowo, którego znaczenia nie rozumiesz, potrafi Cię całkowicie zablokować.

OIY5A80.jpg

Jaka jest moja rada?

Słuchaj jak najwięcej, otaczaj się językiem w różnych jego formach. Nie przejmuj się, że umyka Ci znaczenie wielu słów, staraj się odgadnąć kontekst i wyłapać sens tego, co słyszysz.

Stwórz sobie warunki do kąpieli słownej, starając się naśladować naturalną metodę rozwoju mowy. Przeczytaj , jak znaleźć źródła, które Ci w tym pomogą.

Stopniowo zaczniesz coraz więcej rozumieć, używać nowych wyrazów czynnie. Niebagatelną wartością będzie to, że osłuchasz się z prawidłowym akcentem, wymową i intonacją, tym samym łatwiej Ci będzie rozumieć i wypowiadać obcojęzyczne słowa.

Język służy przecież głównie do mówienia, dlatego ucz się mówić – otwórz umysł i naśladuj sposób, w jaki robi to małe dziecko, bo nikt lepiej, szybciej i doskonalej niż ono nie uczy się języka.

 

 


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też na  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

Moje dziecko kłamie?

Dlaczego rodzice zawsze wierzą swojemu dziecku?

Ciśnie się na usta odruchowa odpowiedź:

A komu mają wierzyć?

To takie oczywiste, prawda?

Clever schoolmates

Chcę się tutaj podzielić moimi przemyśleniami, wynikającymi z długoletniego doświadczenia zarówno jako rodzic oraz nauczyciel-wychowawca, ale także jako dyrektor szkoły językowej.

Zdarzyło Ci się z ust dziecka usłyszeć poniższe słowa:

“Nic nie robiliśmy na lekcji”,

“Oglądaliśmy tylko film”,

“Słuchaliśmy piosenek”,

“Nie było lekcji, bawiliśmy się”,

“Graliśmy w gry”,

“Nic nie było zadane”,

“Pani tylko z nami dzisiaj rozmawiała”?

Computer work

Ja te zdania słyszałam wielokrotnie z ust mojego własnego dziecka i w swojej świętej naiwności (ja-pedagog!) z początku przyjmowałam je z całą powagą, odżegnując w myślach nauczycieli od czci i wiary, myśląc sobie: “jak to możliwe, że tak lekceważą swoje obowiązki?”.

Rzeczywistość weryfikowała mojej poglądy, wystarczyła zwykła rozmowa podczas dnia otwartego w szkole, czy zebrania z rodzicami i okazywało się, że moje dziecko nie przekazuje mi całości obrazu tego, co dzieje się na lekcji.

Co się dzieje? Czy dziecko kłamie?

Dlaczego opisy rzeczywistości ucznia i nauczyciela są takie rozbieżne?

Po pierwsze, to oczywiste, że dziecko przecież nie zdaje sobie do końca sprawy z celowości działań nauczyciela, będąc podmiotem jego pracy, ale tak łatwo ten fakt może Ci umknąć, kiedy zaczynasz mieć wątpliwości, czy wszystko jest na pewno w porządku.

Po drugie, czy każde działanie, którego celowości Twoje dziecko nie rozumie (a nawet bywa dla niego nieprzyjemne) musi z założenia być złe?

Przecież Twój potomek również nie ma świadomości,  że działasz dla jego dobra kiedy zakazujesz mu kategorycznie grać na tablecie przez dwie godziny, albo wyłączasz telewizor w czasie przeznaczonym na spanie (choć ono ma właśnie chęć na bajki) – buntuje się, nieraz płaczem i dąsem próbuje wymusić swoją wolę.

Ale Ty wiesz lepiej, co jest dla Twojej pociechy dobre i co służy jej rozwojowi.

Czy lekarz dający zastrzyk i sprawiający ból jest nieprzyjacielem Twojego dziecka?

Co za absurdalne pytanie, powiesz.

Oczywiście, że nie.

Dlaczego więc tak bardzo nie ufasz nauczycielowi Twojego dziecka?

Dlaczego przyjmujesz każdą wypowiedź opisującą wydarzenia na lekcji z perspektywy ucznia jako zdanie nie podlegające dyskusji?

Co daje Ci prawo do oceny pracy nauczyciela poprzez pryzmat opinii wygłaszanych przez 9-10-13-15-latków?

Gorąco proszę Cię, zastanów się, jaka jest Twoja odpowiedź na powyższe pytania.

Ja już znalazłam odpowiedzi na te pytania- też jestem rodzicem 🙂

Uważam, że to bardzo ludzkie i naturalne, że odruchowo chcemy przyjąć za prawdę to co mówi najbliższa nam osoba. To zdrowa reakcja, wynika z naszej bliskiej więzi, z żywych emocji, ale musimy umieć czasem spojrzeć na sprawę obiektywnie.

Wiem, że to trudne, ale warto. Bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego, co słyszysz od Twojego dziecka na  pewno nie wyjdzie nikomu na dobre – ani Tobie, ani jemu.

Nie daje prawdziwego wsparcia osoba, która nie potrafi krytycznie patrzeć na rzeczywistość, która bezrefleksyjnie akceptuje, bądź nie akceptuje kogoś, czy coś – a przecież masz być dla dziecka podporą,  przewodnikiem, który pokaże, jak funkcjonuje świat, który nauczy, jak się w nim poruszać. Klepanie po główce i bezkrytyczna akceptacja z pewnością nie służą budowaniu zdrowego poczucia pewności siebie i umiejętności nawiązywania relacji z otoczeniem.

Jest w nas pierwotna potrzeba obrony “własnego” – dlatego pierwszą reakcją na jakiekolwiek sygnały “zagrożenia” jest postawa obronna.

latin girl punching with red gloves

Jako matka bardzo emocjonalnie podchodzisz to każdego realnego lub mniej realnego przejawu nieprawidłowości, który może dotyczyć Twojego potomka. W sytuacji braku prawdziwych zagrożeń (żyjemy w bezpiecznym, wygodnym świecie) takim bodźcem wywołującym gwałtowną reakcję może być fakt, że pani na lekcji zganiła córcię za brak pracy domowej (“jak śmiała publicznie znieważyć moje dziecko!”) lub skróciła zajęcia o 5 minut z powodu rady pedagogicznej w szkole (“płacę i wymagam, to niedopuszczalne!”), odrabiając je na kolejnej lekcji, ale ta informacja już Ci umyka.

Dlaczego tak się dzieje?

Nie cenisz pracy nauczyciela. Nie szanujesz ludzi wykonujących ten zawód.

Mocne zdania?

Być może, ale moje wnioski są podyktowane wieloletnim doświadczeniem.

Wydaje Ci się, że możesz oceniać pracę pedagogów na podstawie pięciominutowej rozmowy z dzieckiem na temat tego, co robią na lekcjach.

“No powiedz, co tam się nauczyłeś na tym angielskim?’ – rzuca ciocia podczas rodzinnego spotkania.

Syn milczy, zawstydzony. Może nie lubi tej cioci, może jest nieśmiałym dzieckiem, może nie ma ochoty w ogóle teraz z dorosłymi rozmawiać, a może po protu nie wie, jak ma odpowiedzieć na tak zadane pytanie. A Tobie jest głupio i zaczynasz mieć pretensje do dziecka (że tak nie potrafi się popisać, kiedy potrzeba) i do nauczyciela (Bo, jak to? już trzy lata syn się uczy, a nic nie umie powiedzieć! Co to za lekcje?!? Za co ja płacę?)

A niby jaka ma być odpowiedź na tak niemądrze zadane pytanie?

” Nauczyłem się, że jest końcówka -ed w czasie przeszłym”, a może: “Wiem, jak jest koń, słoń i małpa” lub “My name is Janek and I am 14 years old”.

Hurra! Egzamin zdany 🙂 (Przeczytaj tutaj, jak weryfikować wiedzę dziecka.)

A gdyby Ciebie spytali: “No, czego tam Cię nauczyli na tych studiach?”

Proszę, odpowiedz zgrabnie podczas rodzinnego obiadu, tak aby zadowolić wujka i teściową i stryja Stacha, że warto było inwestować w wiedzę 🙂

Talking to pupils

Nie testuj nauczyciela, nie sprawdzaj jego kompetencji, nie badaj co się dzieje na zajęciach, przepytując dziecko – ono nie udzieli Ci informacji.

Skąd ma wiedzieć, czy proces dydaktyczny przebiega prawidłowo, a użyte środki sa adekwatne do założeń i celu pracy?

Uczeń nie ma świadomości (zwłaszcza małe dziecko) odbywającego się procesu edukacyjnego, jeśli ono mówi, że się po prostu bawi na lekcji – to jest super!

Uwierz mi, że zazwyczaj każde działanie nauczyciela ma swój cel, nawet pozornie nie związane z lekcją czynności.

Film na angielskim, nawet obejrzany po polsku może być przyczynkiem do dyskusji, może być źródłem wiedzy kulturowej, może mieć walory wychowawcze, albo być po prostu puszczony w nagrodę za świetną pracę całej grupy podczas zajęć.

Nie oceniaj pochopnie, nie znając całości obrazu. Nie wypytuj: “A jakiego słówka się dziś nauczyłeś?”, z wielkim prawdopodobieństwem usłyszysz: “Żadnego!”. Co oczywiście, nie jest prawdą i mam nadzieję, że masz tego świadomość. Jeśli chcesz, to spytaj o czym była bajka, piosenka, czy wierszyk – gdy chcesz naprawdę się dowiedzieć, spytaj najpierw nauczyciela o zakres materiału, żeby wiedzieć, co możesz z dzieckiem utwalać w domu.

Szukaj informacji u źródła, nie trop,nie węsz, nie podpytuj, nie plotkuj – jeśli masz wątpliwości, idź do nauczyciela Twojego dziecka i normalnie porozmawiaj. Zapytaj, o to co jest dla Ciebie niejasne, porozmawiaj o realizowanym materiale, o postępach syna czy córki.Masz do tego prawo i żaden nauczyciel Ci tego nie odmówi.

Kolejną sprawą jest to, że dzieci potrafią doskonale nami manipulować.

Często mówią to, co chcemy usłyszeć, powtarzają nasze (nawet półsłówkami wygłaszane) opinie.

Dlaczego to robią?

Bo szukają naszej akceptacji, a wygłaszanie poglądów zgodnych z tym, czego oczekuje nasz rozmówca to doskonała strategia na zyskanie uznania.

Dzieci perfekcyjnie to wyczuwają, więc jeśli Ty przejawiasz niechęć do szkoły, nauczycieli itp., to nie dziw się, że dziecko będzie miało podobną postawę.

OF8NV90.jpg

W końcu może też być tak, że nasza pociecha jest po prostu leniwa. Nie lubi się uczyć, zmuszany ją do zajęć dodatkowych, a ona nie chce.

No cóż, bywa i tak.

Z niewolnika nie ma pracownika.

Wtedy choćby lekcja była super ciekawa, a nauczyciel dwoił się i troił, to nic z tego nie będzie.

Mamy w sobie jednak coś takiego, że lubimy obwiniać za własne błędy, porażki i zaniechania wszystko i wszystkich wokół.

A więc, dziecko nie lubi angielskiego (mogą być tego różne przyczyny – więcej na ten temat tutaj), mówi, że się nic ciekawego nie dzieje na lekcji, że Pani to, czy tamto, Ty sprawdzasz, że nic nie umie (jakie to łatwe,  przepytać podczas mieszania zupy, prawda?), nie ma postępów od zeszłego roku i formułujesz opinię:  Pani nie umie uczyć, lekcje są beznadziejne, wypisujemy się z tych zajęć!

Moje dziecko przecież nie kłamie!

Ale czy Ty sama chcesz spojrzeć prawdzie w oczy i zastanowić się nad przyczynami kłopotów Twojego dziecka lub pragniesz prawdziwie przeanalizować swoje wątpliwości, czy też wolisz się sama  okłamywać?


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też do  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

<a href=’