Moja szkoła językowa

Home » dla rodzica

Category Archives: dla rodzica

Która szkoła językowa jest najlepsza?

Jak dobrze wybrać szkołę językową?

2017-06-26 10.09.32

Wakacje dobiegają końca, zaczynasz myśleć o szkole, o organizacji roku szkolnego, zajęciach dodatkowych. Wrzesień to miesiąc, w którym zazwyczaj wybierasz kurs angielskiego dla dzieci, dla siebie  W gąszczu ofert szkół językowych nie możesz się odnaleźć.

Którą masz wybrać? 

Gdzie otrzymasz najwięcej, gdzie uczą najlepiej, czym się kierować przy wyborze?

Wybór kursu nie jest równie prosty, jak zakup bułek w sklepie. Podejmujemy decyzję na dłużej, często na cały rok szkolny, ważne aby ta decyzja była dobra.

Kurs językowy to usługa, gdzie taniej zazwyczaj znaczy gorzej, a cena bezpośrednio przekłada się na jakość.

Oferty reklamowe szkół wyglądają podobnie, obiecują wysoką jakość, profesjonalizm, efekty.

Jak masz więc wybrać tę właściwą?

Można wyszczególnić parę istotnych kwestii, które należy wziąć pod uwagę, zanim ostatecznie zdecydujesz się na zapis do wybranej placówki..

Poniżej przestawiam parę praktycznych porad, którymi warto się kierować przy wyborze kursu językowego:

best team

1. Sprawdź, kto tam uczy – w nauczaniu, oprócz ucznia, najważniejszy jest nauczyciel. Pytaj o kwalifikacje i doświadczenie kadry, a także jak długo współpracuje ze szkołą. Ważne, aby była to osoba sprawdzona.

2. Obejrzyj szkołę – przyjdź osobiście lub pooglądaj zdjęcia z zajęć, sprawdź, w jakich warunkach będziesz się uczyć Ty lub Twoje dziecko – atmosfera na zajęciach jest równie ważna.

3. Poproś o lekcję próbną – uznane placówki chętnie zapraszają na bezpłatne zajęcia osoby niezdecydowane.

4. Lokalizacja – dowiedz się, czy jest dogodny parking, czy łatwo dojechać komunikacją. To są szczegóły, jednak równie istotne dla naszego komfortu. Jeśli w pobliżu szkoły są sklepy, usługi, miejsca, gdzie możesz się udać załatwić swoje sprawy, w czasie gdy dziecko ma lekcje – to dodatkowy atut.

5. Opłaty i administracja – jasny system rozliczeń, przejrzysta umowa, sprawne załatwienie formalności również są niezmiernie istotne.
Obsługa Słuchaczy w internecie to także duże ułatwienie – masz na bieżąco podgląd swojej grupy (kalendarza zajęć, tematów, płatności).

2017-06-30 15.58.58

6. Zapytaj o opinię – poczytaj np. opinie na fanpage’u szkoły na Facebooku. Sprawdź, co sądzą o szkole jej aktualni klienci, dlaczego wybrali akurat to miejsce. Co im się podoba?

7. Wejdź na stronę internetową szkoły – jakie jest Twoje pierwsze wrażenie? Strona www, to wizytówka i często pierwszy kontakt klienta z placówką – jeśli odstręcza wyglądem, jest przestarzała, a informacje są nieaktualne bądź trudno je znaleźć, to warto się zastanowić, czy w samej szkole nie będzie podobnie.

Życzę Ci powodzenia w wyborze najlepszego kursu językowego!

2017-07-09 11.07.37


Dodaj swój komentarz, będzie mi bardzo miło!

Polub, jeżeli Ci się spodobało. Udostępnij dalej, może przyda się komuś, a mnie to napędza do działania 🙂

Zapraszam Cię na Fanpage English Way School  na Facebooku, a także na stronę szkoły, którą prowadzę English Way School Szkoła Języków Obcych.

Oto mój profil na Instagramie, gdzie wrzucam zdjęcia m.in. z moich podróży i zajęć językowych.

Dlaczego tracisz motywację do nauki języka?

Po raz kolejny obiecujesz sobie, że weźmiesz się za siebie, nauczysz się tego angielskiego wreszcie na tyle porządnie, że dogadasz się na zagranicznych wakacjach bez stresu i dukania.

Podciągniesz się trochę (przecież kiedyś całkiem nieźle miałaś ten język opanowany) i zmienisz pracę na lepszą – taką, w której trzeba angielskiego używać.

Głupio Ci, że dzieci zaczynają umieć więcej od Ciebie, wydaje Ci się, że wszyscy wokół ten nieszczęsny angielski znają, a Ty jakoś słabo wypadasz na ich tle.

A więc, zapisujesz się na kurs jesienią, rozpoczynasz naukę z entuzjazmem, cieszysz się, że znowu masz kontakt z językiem, idzie Ci nieźle. Lektorka Cię chwali, masz zapał i chęci.

close-up-of-apple-on-pile-of-books

Mija jednak kilka miesięcy i Twoja motywacja siada. Już nie chce Ci się chodzić na zajęcia (w kółko to samo, już to kiedyś przecież robiłaś, ile można?).

Nie czujesz, abyś robiła jakieś postępy, po co to wszystko? Zmarnowane pieniądze.

W  sumie, to nie masz czasu, te dwie godziny wyrwane w ciągu tygodnia rujnują Twój harmonogram, opuszczasz często lekcje (dzieci chorują, mąż wyjeżdża w delegacje, zapisałaś się wiosną na siłownię) – kiedy znaleźć jeszcze czas na angielski?

Jesteś beznadziejna i nigdy się tego języka nie nauczysz.

Znasz ten scenariusz?

Dlaczego tak jest? Czemu zaczynasz i nie kończysz, choć startujesz z chęcią i zapałem?

Co sprawia, że jednym udaje się opanować język perfekcyjnie, a innym nie?

Dlaczego tzw. “słomiany ogień” to częsta przypadłość wśród uczących się języka obcego?

young-woman-sitting-at-table-with-open-book

Otóż, powodów może być kilka. Wymienię tu sześć z nich:

  • Po pierwsze, dopada Cię tzw. syndrom średnio-zaawansowanego. Szerzej opisałam go w tym artykule. Pokrótce – chodzi o to, że przestajesz zauważać szybkie postępy, uczysz się i uczysz, a wiedzy jakby nie przybywa. A to demotywuje.

16034738486_c099307efa_z

  • Po drugie, tak naprawdę nie masz wyznaczonego celu nauki, a to ważne, żeby wiedzieć, dokąd zmierzamy.

Zastanów się, czy jak wyruszasz w podróż, to po prostu wsiadasz w auto i jedziesz przed siebie w dowolnym kierunku, licząc, że trafisz cudownie do celu – czy w ten sposób można dokądkolwiek dotrzeć? A może jednak planujesz kolejne etapy tej podróży, mając wciąż przed oczami wyznaczony kierunek i miejsce, do którego zmierzasz.

Pomyśl, po co się uczysz, określ sobie konkretny poziom, który chcesz osiągnąć. Przystąp do egzaminu – to pomaga ustalić priorytety i wyznaczyć konkretne kroki, a także ocenić ich realizację.

32438328531_19392dda42_z

  • Trzecim z powodów, dla których tracisz zapał do nauki jest fakt, że tak naprawdę to wcale nie poświęcasz jej zbyt dużo czasu.

Wychodzisz z zajęć i angielski ulatuje z Twoich myśli.

A tak się nie da. Dwa razy w tygodniu po godzinie to stanowczo zbyt mało czasu, aby osiągnąć znaczący postęp w nauce języka. Po to są prace domowe, zadania wyznaczone przez nauczyciela do samodzielnej pracy, aby ten kontakt był częstszy.

Pamiętaj, więcej warte jest 15 minut dziennie poświęcone nauce angielskiego, niż dwie bite godziny zegarowe raz w tygodniu – lepiej mniej, a częściej, niż rzadko i długo.

Utrwalanie – to słowo klucz.

8518964215_48cd495b69_z

  • Czwarty powód zaniku chęci do nauki to tak naprawdę brak pasji do uczenia się tego języka.

Z niewolnika nie ma pracownika  – ta zasada przekłada się również na naukę angielskiego. Jeśli robisz to z przymusu, nie odnajdujesz w lekcjach żadnej przyjemności, to nic z tego nie będzie –  prędzej, czy później (raczej prędzej) znudzisz się i zniechęcisz.

human-hand-and-symbols-on-blackboard

  • Po piąte, może być tak, że poziom kursu jest niedopasowany do Twoich potrzeb i możliwości, łatwo wtedy o znużenie, bo albo jest Ci za trudno, albo za łatwo – żadna z tych sytuacji nie sprzyją postępom w nauce.

Praca w grupie jest skuteczna, jeśli każdy z kursantów jest w miarę precyzyjnie do niej dobrany – tylko wtedy zapewniona jest właściwa dynamika pracy i efektywność.

library-quiet-education-school-university.jpg

  • Szóstym powodem Twoich niepowodzeń może być fakt, że tak naprawdę to nie masz wcale czasu na naukę. Sprawy życiowe odbierają Ci całą energię, nie możesz poświęcić się własnej edukacji, choćbyś bardzo chciała.

Odłóż ją na lepszy moment – lepsze to, niż rezygnacja w trakcie kursu, ze świadomością poniesionej porażki.

Pomyśl, czy któryś z tych sześciu powodów utraty motywacji do nauki angielskiego nie odnosi się przypadkiem do Ciebie?

Jeśli tak, to co możesz zrobić, aby to zmienić (o ile jest to sytuacja, na którą masz wpływ)?

Zastanów się, zanim znów zapiszesz się na kurs!

Sądzę, że warto podejmować decyzję o podjęciu nauki po przemyśleniu swojej motywacji, zastanowieniu się nad możliwściami, chęciami i wybrać kurs dopasowany jak najlepiej do Ciebie i Twoich potrzeb.

Pozwoli Ci to uniknąć rozczarowania, poczucia poniesionej porażki i strat finansowych.

Nie podejmuj decyzji o nauce angielskiego pod wpływem kaprysu, zastanów się, czy znajdziewsz w sobie dość chęci, zapału i motywacji, aby wytrwać i odnieść sukces.

Pamiętaj, nauka – to proces i to długotrwały, wymagający wysiłku i zaangażowania nie tylko nauczyciela, ale także ucznia.

Życzę Ci sukcesów i powodzenia w nauce angielskiego!


Dodaj swój komentarz, będzie mi bardzo miło!

Polub, jeżeli Ci się spodobało. Udostępnij dalej, może przyda się komuś, a mnie to napędza do działania 🙂

Zapraszam Cię na Fanpage English Way School  na Facebooku,

a także na stronę szkoły, którą prowadzę English Way School Szkoła Języków Obcych.

Oto mój profil na Instagramie, gdzie wrzucam zdjęcia m.in. z moich podróży.

 

Pozdrawiam gorąco!

Iza

 

 

Syndrom false beginner – wiecznie zaczynający od zera

Wrzesień, początek roku szkolnego – ruszają zapisy na kursy angielskiego.

Dzwoni telefon.

– English Way School, czym mogę służyć?

– Dzień dobry, chciałabym się zapisać na kurs na dorosłych.

– Czy zna Pani swój poziom zaawansowania?

– Chciałabym do grupy dla początkujących.

– Czy kiedykolwiek uczyła się Pani angielskigo?

– Mmm, tak, na studiach miałam lektorat i maturę zdawałam, ale to było dawno…

– A kiedy?

– Ooo, już parę lat. Dlatego chcę zacząć od zera.

Po takiej wymianie zdań proponuję wykonanie placement testu, którego wynik zazwyczaj pokazuje wynik nie niższy niż A2/B1 (średnio-zaawansowany niższy) lub B1 (średnio-zaawansowany), a rekordzistką była Pani, która miała faktyczny poziom B2!

Beautiful woman talking on mobile phone while using laptop

O co tu chodzi?

Dlaczego kursanci nie potrafią realnie ocenić swojego poziomu?

A może Ty też należysz do osób zaniżających swoje umiejętności?

Przyznam, że jest to powszechny problem (niestety, zwłaszcza wśród kobiet) – ale jakie są tego powody?

Przyczyn jest wiele, są wśród nich stricte psychologiczne (nieadekwatna samoocena, perfekcjonizm), ale są też inne, wynikające z błędnego podejścia do metodyki uczenia (i przyswajania) języka.

Obalę tutaj kilka takich fałszywych przekonań.

Po pierwsze, może Ci się wydawać, że wejście do mniej zaawansowanej grupy da Ci jakiś “bonus” – będziesz mogła łatwo sobie wszystko powtórzyć, “odkurzyć” to, co kiedyś umiałaś, nie wysilając się zbytnio.

Błąd!

Nasz mózg magazynuje utrwaloną w przeszłości wiedzę, kiedy znów zaczynamy potrzebować tych informacji, one do nas same wracają. Język to całość, kiedy zaczniesz na nowo go używać, przypomną Ci się dawno nie używane struktury i zwroty, ale w grupie na odpowiednim poziomie zaawansowania otrzymasz także dawkę nowej wiedzy.

Po drugie, możesz sądzisz, że to dobra metoda, aby ugruntować wiadomości, to co już potrafisz, zanim zaczniesz  uczyć się nowych rzeczy.

To mit  – prędzej znudzisz się, bo powtarzanie w kółko tego samego nie jest dla Ciebie żadnym wyzwaniem. Twój umysł potrzebuje nowych bodźców, a dołączając do grupy, która jest na niższym poziomie gwarantujesz sobie dużą dawkę nudy i szybkiego zniechęcenia zajęciami.

blond girl worried expression

Po trzecie, może jesteś perfekcjonistką, prymusem, który musi wiedzieć wszystko, być zawsze  najlepszą?

Kiedy czegoś nie potrafisz, czujesz się niepewnie, podgryza to Twoją samoocenę, czujesz się niekompetentna?

Posłuchaj, nie ma postępu bez kontaktu z nowym materiałem – jeśli na lekcji nie będzie dla Ciebie nic, czego byś wcześniej nie znała, to w jaki sposób zamierzasz nauczyć się nowych rzeczy?

Przecież zapisałaś się na kurs po to, aby podnieść swoje umiejętności językowe na wyższy poziom, a nie ugruntować swoje poczucie własnej wartości.

Po czwarte, kiedy poruszasz się w znanych Ci ramach, czujesz się bezpiecznie, nie wymaga od Ciebie żadengo wysiłku uczestnictwo w lekcji na poziomie niższym niż masz faktycznie. Wszystko rozumiesz, znasz słownictwo, nie musisz się wysilać – brylujesz.

Ale czy o to chodzi?

Czy po to przychodzisz na zajęcia, aby czuć się wygodnie i budować swoją pewność siebie?

Musisz wyjść ze swojej strefy komfortu, jeśli chcesz iść do przodu!

Każda lekcja powinna być dla Ciebie wyzwaniem, wnosić coś nowego, zostawiać trwały ślad. Podążanie utwalonymi ścieżkami nie doprowadzi Cię do nowego celu.

Smiling young woman trains biceps with dumbbells

Po piąte, powód Twojej konstrukcji psychologicznej – nie wierzysz w siebie, nie potrafisz adekwatnie ocenić swoich umiejętności, zaniżasz je.

Walcz z tym!

Jeśli wynik obiektywnego testu wskazuje, że Twój poziom jest wyższy niż Ci się zdaje, to daj sobie szansę – spróbuj nauki w wyższej grupie, to jest bardzo motywujące, podejmij wyzwanie – zawsze możesz zrezygnować, ale warto wykorzstać tę możliwość.

Po szóste, jeśli nie czujesz, że potrafisz coś na 100%, to tak jakbyś nic nie umiała. Albo wszystko, albo nic!

Błąd – walcz z tym  perfekcjonizmem, bo on nie ułatwia życia.

Można używać języka niedoskonale, ale komunikatywnie. Nie przejmuj się błędami, ale ciesz się, że potrafisz się porozumieć. Doceniaj to co Ci się udaje (przecież piszesz maile, rezerwujesz bilety, hotele itp.), a nie zamartwiaj się, że nadal nie zrozumiałaś, co powiedział ten cudzoziemiec, którego spotkałaś.

Zabrakło Ci słów w rozmowie?

Sprawdź je w domu, na spokojnie. Przećwicz, postaraj się ich użyć następnym razem. Jak w 10 minut dziennie szlifować swój angielsku opisuję tutaj.

Closeup of Smiling Woman Making Frame Gesture

Pamiętaj, zaczynanie wciąż od zera donikąd Cię nie doprowadzi, sprawi tylko, że będziesz zniechęcona brakiem postępów. Zmarnujesz czas i pieniądze, bo nauka, aby była skutczna musi być dla Ciebie wyzwaniem, zawsze masz być o krok do tyłu – abyś miała motywację do pójścia naprzód!

 


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też na  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

 

Czy po angielsku, czy po polsku – na pewno warto brzmieć dobrze!

Zastanawiałeś się kiedyś, jaki głos mają osoby, z którymi lubisz rozmawiać? A jakie określenia przychodzą Ci na myśl, gdy wspominasz tych, których brzmienie Cię irytuje? O gustach, jak wiadomo, się nie dyskutuje. Każdemu może się podobać co innego, ale są pewne wspólne cechy, które sprawiają, że czyjeś brzmienie jest dla nas przyjemne lub nie. Zdecydowanie lepiej słucha się […]

via Dobry głos. Czyli jaki? —

Dlaczego warto postawić naukę języka na głowie?

Chcesz się nauczyć języka obcego, a więc wyszukujesz kurs, zapisujesz się, kupujesz podręcznik, idziesz na pierwsze zajęcia.

Co Cię tam czeka?

Czytasz opracowane na dany poziom teksty, zapisujesz pracowicie nowe słówka – wraz z tłumaczeniami (a jakże!), ćwiczysz wymowę pod okiem lektora.

Dobrze, jeśli w toku lekcji znajdzie się czas na słuchanie nagrań – na początkowych poziomach raczej nieoryginalnych, zazwyczaj są one stworzone na potrzeby kursu.

Nauka idzie Ci z mozołem, nie tak szybko, jakby się chciało, ale coraz więcej rozumiesz, zwłaszcza jeśli przekaz ma formę pisaną.

Girl making call in airport

Gorzej to wygląda, gdy przyjdzie Ci zrozumieć wypowiedź cudzoziemca, zwłaszcza, jeśli język obcy dla Ciebie, jest dla niego ojczystym. Nie rozumiesz prawie nic, co mówią na filmie, czy w serialu.

Ale prawdziwy problem pojawia się, gdy przyjdzie do posługiwania się językiem – nie umiesz nic z siebie wykrztusić, właściwe słowa umykają Ci z pamięci, pocisz się i masz wrażenie, że kompletnie nic nie pamiętasz.

Czy to znaczy, że nie masz talentu językowego, że brakuje Ci zdolności, a może to już nie wiek na naukę?

Nie, nie i jeszcze raz, nie!

A więc o co chodzi? Dlaczego tak trudno przychodzi Ci przyswajanie języka?

Dzieje się tak, ponieważ cały opisany tu proces nauki jest kompletnie sprzeczny z tym, w jaki naturalnie nabywamy język.

Pomyśl, jakie etapy przechodzi dziecko, które uczy się mowy.

Najpierw przez co najmniej dwa lata słucha dźwięków języka ojczystego w jego wielu formach. Mówi do niego przede wszystkim mama, tata, cała rodzina –  nie przejmując się całkowicie tym, czy berbeć to rozumie, czy nie.

Young mom working with her baby in the office

Maluch otoczony jest tzw. kąpielą słowną – słyszy różnych ludzi posługujących się językiem w rozmaitych sytuacjach, docierają do niego dźwięki z radia, z telewizora.

Dziecko nic nie mówi, wydawałoby się więc, że nic się nie dzieje, ale to nieprawda. To jest bardzo ważny i intensywny etap rozwoju mowy – biernie przyswajane jest słownictwo, następuje osłuchanie z akcentem i intonacją ojczystego języka.

Dwuletni szkrab rozumie już bardzo dużo, nawet jeśli sam nie wypowiada ani jednego słowa poza “mama”. Stopniowo zaczyna powtarzać coraz więcej słów, zaczyna składać wyrazy w zdania, z początku nieporadnie, wypowiedzi są często zniekształcone, a konstrukcje gramatyczne nieporadne.

Stopniowo praktyczne używanie języka w mowie i jego rozumienie się doskonali. Przez kolejne parę lat dziecko nabiera dużej biegłości w posługiwaniu się mową ojczystą.

A kiedy zaczyna czytać?

Dzieje się to nie wcześniej, niż w wieku 5-6 lat – wtedy uczy się literek, zaczyna odczytywać wyrazy, z czasem nabierając  coraz większej wprawy.

Dopiero później (po nauce rozpoznawania liter i odczytywania wyrazów) zaczyna się nauka pisania, po której przychodzi nauka ortografii, gramatyki, a następnie literatury i kultury.

Studying at school

A jak przebiega nauka języka obcego na typowym kursie?

Otóż, często cały ten proces jest odwrócony – jest zaprzeczeniem naturalnego sposobu przyswajania języka – co opisałam na początku artykułu.

Ale może tylko małe dziecko jest w stanie nauczyć się mówić i używać języka w opisany powyżej sposób?

Może my już jesteśmy za starzy, aby to na nas zadziałało?

Nic bardziej błędnego.

Pomyśl o osobach, które są “wrzucone” w środowisko obcojęzyczne, przebywają za granicą i są zmuszone codziennie używać języka, który początkowo obcy, szybko takim być przestaje.

Używanie go staje się z dnia na dzień coraz bardziej naturalne, a sprzyja temu otoczenie obcymi dźwiękami na co dzień, w różnych sytuacjach.

I zupełnie normalne jest, że więcej rozumiesz niż umiesz powiedzieć. Tak się dzieje nawet w Twoim ojczystym języku. Ale nawet tego nie zauważasz, nie stresuje Cię to – po prostu skupiasz się na zrozumieniu całości wypowiedzi i “przeskakujesz” nad jednym nieznanym Ci słowem, nie zaprzątając sobie nim głowy.

Kiedy próbujesz natomiast zrozumieć wypowiedź w języku obcym, jedno słowo, którego znaczenia nie rozumiesz, potrafi Cię całkowicie zablokować.

OIY5A80.jpg

Jaka jest moja rada?

Słuchaj jak najwięcej, otaczaj się językiem w różnych jego formach. Nie przejmuj się, że umyka Ci znaczenie wielu słów, staraj się odgadnąć kontekst i wyłapać sens tego, co słyszysz.

Stwórz sobie warunki do kąpieli słownej, starając się naśladować naturalną metodę rozwoju mowy. Przeczytaj , jak znaleźć źródła, które Ci w tym pomogą.

Stopniowo zaczniesz coraz więcej rozumieć, używać nowych wyrazów czynnie. Niebagatelną wartością będzie to, że osłuchasz się z prawidłowym akcentem, wymową i intonacją, tym samym łatwiej Ci będzie rozumieć i wypowiadać obcojęzyczne słowa.

Język służy przecież głównie do mówienia, dlatego ucz się mówić – otwórz umysł i naśladuj sposób, w jaki robi to małe dziecko, bo nikt lepiej, szybciej i doskonalej niż ono nie uczy się języka.

 

 


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też na  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

Moje dziecko kłamie?

Dlaczego rodzice zawsze wierzą swojemu dziecku?

Ciśnie się na usta odruchowa odpowiedź:

A komu mają wierzyć?

To takie oczywiste, prawda?

Clever schoolmates

Chcę się tutaj podzielić moimi przemyśleniami, wynikającymi z długoletniego doświadczenia zarówno jako rodzic oraz nauczyciel-wychowawca, ale także jako dyrektor szkoły językowej.

Zdarzyło Ci się z ust dziecka usłyszeć poniższe słowa:

“Nic nie robiliśmy na lekcji”,

“Oglądaliśmy tylko film”,

“Słuchaliśmy piosenek”,

“Nie było lekcji, bawiliśmy się”,

“Graliśmy w gry”,

“Nic nie było zadane”,

“Pani tylko z nami dzisiaj rozmawiała”?

Computer work

Ja te zdania słyszałam wielokrotnie z ust mojego własnego dziecka i w swojej świętej naiwności (ja-pedagog!) z początku przyjmowałam je z całą powagą, odżegnując w myślach nauczycieli od czci i wiary, myśląc sobie: “jak to możliwe, że tak lekceważą swoje obowiązki?”.

Rzeczywistość weryfikowała mojej poglądy, wystarczyła zwykła rozmowa podczas dnia otwartego w szkole, czy zebrania z rodzicami i okazywało się, że moje dziecko nie przekazuje mi całości obrazu tego, co dzieje się na lekcji.

Co się dzieje? Czy dziecko kłamie?

Dlaczego opisy rzeczywistości ucznia i nauczyciela są takie rozbieżne?

Po pierwsze, to oczywiste, że dziecko przecież nie zdaje sobie do końca sprawy z celowości działań nauczyciela, będąc podmiotem jego pracy, ale tak łatwo ten fakt może Ci umknąć, kiedy zaczynasz mieć wątpliwości, czy wszystko jest na pewno w porządku.

Po drugie, czy każde działanie, którego celowości Twoje dziecko nie rozumie (a nawet bywa dla niego nieprzyjemne) musi z założenia być złe?

Przecież Twój potomek również nie ma świadomości,  że działasz dla jego dobra kiedy zakazujesz mu kategorycznie grać na tablecie przez dwie godziny, albo wyłączasz telewizor w czasie przeznaczonym na spanie (choć ono ma właśnie chęć na bajki) – buntuje się, nieraz płaczem i dąsem próbuje wymusić swoją wolę.

Ale Ty wiesz lepiej, co jest dla Twojej pociechy dobre i co służy jej rozwojowi.

Czy lekarz dający zastrzyk i sprawiający ból jest nieprzyjacielem Twojego dziecka?

Co za absurdalne pytanie, powiesz.

Oczywiście, że nie.

Dlaczego więc tak bardzo nie ufasz nauczycielowi Twojego dziecka?

Dlaczego przyjmujesz każdą wypowiedź opisującą wydarzenia na lekcji z perspektywy ucznia jako zdanie nie podlegające dyskusji?

Co daje Ci prawo do oceny pracy nauczyciela poprzez pryzmat opinii wygłaszanych przez 9-10-13-15-latków?

Gorąco proszę Cię, zastanów się, jaka jest Twoja odpowiedź na powyższe pytania.

Ja już znalazłam odpowiedzi na te pytania- też jestem rodzicem 🙂

Uważam, że to bardzo ludzkie i naturalne, że odruchowo chcemy przyjąć za prawdę to co mówi najbliższa nam osoba. To zdrowa reakcja, wynika z naszej bliskiej więzi, z żywych emocji, ale musimy umieć czasem spojrzeć na sprawę obiektywnie.

Wiem, że to trudne, ale warto. Bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego, co słyszysz od Twojego dziecka na  pewno nie wyjdzie nikomu na dobre – ani Tobie, ani jemu.

Nie daje prawdziwego wsparcia osoba, która nie potrafi krytycznie patrzeć na rzeczywistość, która bezrefleksyjnie akceptuje, bądź nie akceptuje kogoś, czy coś – a przecież masz być dla dziecka podporą,  przewodnikiem, który pokaże, jak funkcjonuje świat, który nauczy, jak się w nim poruszać. Klepanie po główce i bezkrytyczna akceptacja z pewnością nie służą budowaniu zdrowego poczucia pewności siebie i umiejętności nawiązywania relacji z otoczeniem.

Jest w nas pierwotna potrzeba obrony “własnego” – dlatego pierwszą reakcją na jakiekolwiek sygnały “zagrożenia” jest postawa obronna.

latin girl punching with red gloves

Jako matka bardzo emocjonalnie podchodzisz to każdego realnego lub mniej realnego przejawu nieprawidłowości, który może dotyczyć Twojego potomka. W sytuacji braku prawdziwych zagrożeń (żyjemy w bezpiecznym, wygodnym świecie) takim bodźcem wywołującym gwałtowną reakcję może być fakt, że pani na lekcji zganiła córcię za brak pracy domowej (“jak śmiała publicznie znieważyć moje dziecko!”) lub skróciła zajęcia o 5 minut z powodu rady pedagogicznej w szkole (“płacę i wymagam, to niedopuszczalne!”), odrabiając je na kolejnej lekcji, ale ta informacja już Ci umyka.

Dlaczego tak się dzieje?

Nie cenisz pracy nauczyciela. Nie szanujesz ludzi wykonujących ten zawód.

Mocne zdania?

Być może, ale moje wnioski są podyktowane wieloletnim doświadczeniem.

Wydaje Ci się, że możesz oceniać pracę pedagogów na podstawie pięciominutowej rozmowy z dzieckiem na temat tego, co robią na lekcjach.

“No powiedz, co tam się nauczyłeś na tym angielskim?’ – rzuca ciocia podczas rodzinnego spotkania.

Syn milczy, zawstydzony. Może nie lubi tej cioci, może jest nieśmiałym dzieckiem, może nie ma ochoty w ogóle teraz z dorosłymi rozmawiać, a może po protu nie wie, jak ma odpowiedzieć na tak zadane pytanie. A Tobie jest głupio i zaczynasz mieć pretensje do dziecka (że tak nie potrafi się popisać, kiedy potrzeba) i do nauczyciela (Bo, jak to? już trzy lata syn się uczy, a nic nie umie powiedzieć! Co to za lekcje?!? Za co ja płacę?)

A niby jaka ma być odpowiedź na tak niemądrze zadane pytanie?

” Nauczyłem się, że jest końcówka -ed w czasie przeszłym”, a może: “Wiem, jak jest koń, słoń i małpa” lub “My name is Janek and I am 14 years old”.

Hurra! Egzamin zdany 🙂 (Przeczytaj tutaj, jak weryfikować wiedzę dziecka.)

A gdyby Ciebie spytali: “No, czego tam Cię nauczyli na tych studiach?”

Proszę, odpowiedz zgrabnie podczas rodzinnego obiadu, tak aby zadowolić wujka i teściową i stryja Stacha, że warto było inwestować w wiedzę 🙂

Talking to pupils

Nie testuj nauczyciela, nie sprawdzaj jego kompetencji, nie badaj co się dzieje na zajęciach, przepytując dziecko – ono nie udzieli Ci informacji.

Skąd ma wiedzieć, czy proces dydaktyczny przebiega prawidłowo, a użyte środki sa adekwatne do założeń i celu pracy?

Uczeń nie ma świadomości (zwłaszcza małe dziecko) odbywającego się procesu edukacyjnego, jeśli ono mówi, że się po prostu bawi na lekcji – to jest super!

Uwierz mi, że zazwyczaj każde działanie nauczyciela ma swój cel, nawet pozornie nie związane z lekcją czynności.

Film na angielskim, nawet obejrzany po polsku może być przyczynkiem do dyskusji, może być źródłem wiedzy kulturowej, może mieć walory wychowawcze, albo być po prostu puszczony w nagrodę za świetną pracę całej grupy podczas zajęć.

Nie oceniaj pochopnie, nie znając całości obrazu. Nie wypytuj: “A jakiego słówka się dziś nauczyłeś?”, z wielkim prawdopodobieństwem usłyszysz: “Żadnego!”. Co oczywiście, nie jest prawdą i mam nadzieję, że masz tego świadomość. Jeśli chcesz, to spytaj o czym była bajka, piosenka, czy wierszyk – gdy chcesz naprawdę się dowiedzieć, spytaj najpierw nauczyciela o zakres materiału, żeby wiedzieć, co możesz z dzieckiem utwalać w domu.

Szukaj informacji u źródła, nie trop,nie węsz, nie podpytuj, nie plotkuj – jeśli masz wątpliwości, idź do nauczyciela Twojego dziecka i normalnie porozmawiaj. Zapytaj, o to co jest dla Ciebie niejasne, porozmawiaj o realizowanym materiale, o postępach syna czy córki.Masz do tego prawo i żaden nauczyciel Ci tego nie odmówi.

Kolejną sprawą jest to, że dzieci potrafią doskonale nami manipulować.

Często mówią to, co chcemy usłyszeć, powtarzają nasze (nawet półsłówkami wygłaszane) opinie.

Dlaczego to robią?

Bo szukają naszej akceptacji, a wygłaszanie poglądów zgodnych z tym, czego oczekuje nasz rozmówca to doskonała strategia na zyskanie uznania.

Dzieci perfekcyjnie to wyczuwają, więc jeśli Ty przejawiasz niechęć do szkoły, nauczycieli itp., to nie dziw się, że dziecko będzie miało podobną postawę.

OF8NV90.jpg

W końcu może też być tak, że nasza pociecha jest po prostu leniwa. Nie lubi się uczyć, zmuszany ją do zajęć dodatkowych, a ona nie chce.

No cóż, bywa i tak.

Z niewolnika nie ma pracownika.

Wtedy choćby lekcja była super ciekawa, a nauczyciel dwoił się i troił, to nic z tego nie będzie.

Mamy w sobie jednak coś takiego, że lubimy obwiniać za własne błędy, porażki i zaniechania wszystko i wszystkich wokół.

A więc, dziecko nie lubi angielskiego (mogą być tego różne przyczyny – więcej na ten temat tutaj), mówi, że się nic ciekawego nie dzieje na lekcji, że Pani to, czy tamto, Ty sprawdzasz, że nic nie umie (jakie to łatwe,  przepytać podczas mieszania zupy, prawda?), nie ma postępów od zeszłego roku i formułujesz opinię:  Pani nie umie uczyć, lekcje są beznadziejne, wypisujemy się z tych zajęć!

Moje dziecko przecież nie kłamie!

Ale czy Ty sama chcesz spojrzeć prawdzie w oczy i zastanowić się nad przyczynami kłopotów Twojego dziecka lub pragniesz prawdziwie przeanalizować swoje wątpliwości, czy też wolisz się sama  okłamywać?


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też do  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

<a href=’

Akcent jak u native speakera – czy w ogóle warto się starać?

yada-yada-1432921_1920

Wiele osób uczących się angielskiego zastanawia się, czy warto skupiać się na fonetyce, czy to aż takie istotne, aby wymawiać obce słowa z akcentem zbliżonym do rodzimych użytkowników języka?

Wydaje się przecież, że najbardziej liczy się zrozumiałość wypowiedzi i o ile ta nie zaburza komunikacji, to już jest dobrze.

Czy rzeczywiście?

Nie do końca się z tym zgodzę.

Nie chodzi tylko o pozbycie się tzw. słowiańskiego akcentu z naszej angielszczyzny, aby brzmieć lepiej, bardziej elegancko – i tak Cię zrozumieją, nawet jeśli będziesz bardzo kaleczyć wymowę – tylu ludzi na świecie posługuje się angielskim w tak wielu jego odmianach, że rodowici jego użytkownicy przywykli rozumieć niemalże wszystko, co choćby w minimalnym stopniu przypomina angielski 🙂

Dlaczego więc warto trochę się postarać i choć odrobinę przyswoić angielską fonetykę?

Tak to już jest, że jeśli nie wiesz, jak coś prawidłowo wymówić, to również bardzo często nie rozumiesz tego słowa, gdy je usłyszysz.

Zróbmy króciutki test.

Posłuchaj:

Wiesz, co to znaczy?

Super!

A to?

To również często spotykane słowo:

A może to?

Jeszcze jedna próba:

Ups, to nie było married 🙂

Jeśli nie udało Ci się zrozumieć któregoś słowa, to przeczytaj ten artykuł do końca 🙂 *

Dlaczego masz kłopot ze zrozumieniem słów, które przecież doskonale znasz?

Ponieważ jeśli najpierw zobaczysz jakieś słowo napisane, a nie skojarzysz go z prawidłową wymową, to prawie na 100%  będziesz je wymawiać źle.

Przykładem mogą być tu świetne znane większości uczących się popularne wyrazy: museum, czy mountain – rzadko kiedy wymawiane prawidłowo – każdy lektor angielskiego wie, o co chodzi, prawda? 🙂 (kliknij, aby się przekonać, czy wymawiasz te słowa prawidłowo)

To jest problem ludzi dorosłych, uczących się języka obcego – naturalne etapy procesu przyswajania mowy są kompletnie postawione na głowie – zamiast najpierw słuchać, potem mówić, następnie czytać, a na końcu pisać, to często w pierwszej kolejności zapisujesz nowe słowo, czytasz je (po cichu), dopiero potem wymawiasz (albo i nie, bo nie ma na to czasu, albo się wstydzisz).

Za mało w tym słuchania dźwięków obcej mowy, a przecież od tego zaczyna naukę każde dziecko uczące się własnego języka ojczystego.

mark-804935_1920

Jak słyszysz, tak mówisz – o tej prostej zasadzie często się zapomina.

Warto więc poświęcić trochę uwagi fonetyce języka angielskiego, jeśli chcesz sprawniej używać tego języka w komunikacji.

Jak to zrobić?

Wszystko zależy od wieku, potrzeb i możliwości.

Im młodszy uczeń, tym łatwiej mu będzie naturalnie przyswajać obcy akcent, ale nie znaczy to, że jako osoba dorosła nie możesz osiągnąć fantastycznej wymowy – narządy artykulacyjne można ćwiczyć (practice makes perfect), tak jak wszystkie inne mięśnie w naszym ciele.

Kluczem są wytrwałe ćwiczenia, najlepiej pod okiem wykwalifikowanego nauczyciela, który na bieżąco skoryguje błędy i wskaże różnice miedzy wymową polską i angielską.

american-1209605_1920

Jak najwięcej powinieneś słuchać, a także powtarzać. Zdecyduj się na jedną wersję angielskiego – wymowa brytyjska różni się od amerykańskiej w kilku podstawowych aspektach (w wielkim uproszczeniu, bowiem nie ma jednego wzorca wymowy, czy to w UK, czy w USA).

Warto zapoznać się z transkrypcją fonetyczną, czyli tymi śmiesznymi znaczkami spotykanymi w słownikach. Uświadomienie sobie wymowy słów bardzo pomaga w pracy nad własną artykulacją.

school-1661731_1920

A więc, do dzieła!

Pamiętaj, im lepiej nauczysz się nowego słowa, wraz z jego prawidłową wymową, tym łatwiej będzie Ci zrozumieć innych, a zwłaszcza rodzimych użytkowników angielskiego, a im więcej będziesz się otaczać językiem: słuchać, powtarzać, tym naturalniej i swobodniej przyjdzie Ci się nim posługiwać.

Powodzenia 🙂


  • Słowa, które były użyte w plikach audio:
  1. archive – archiwum
  2. thesis – praca dyplomowa
  3.  recipient – odbiorca
  4.  debut – debiut
  5. merit – zasługa

 


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też do  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

 

Nie lubię tego angielskiego!

Zdarza Ci się usłyszeć takie słowa z ust Twojego dziecka?

Co wtedy myślisz?

Co mówisz?

Jesteś zirytowana, zła na dziecko, bo przecież dajesz mu wszystko, co najlepsze, a ono nie docenia, marudzi.

Dbasz o przyszłość potomka, a tu foch…

pexels-photo-116151.jpeg

Jakie są możliwe reakcje obronne z Twojej strony? Oto kilka typowych:

  • “Nie, to nie. Nie będę dziecka zmuszać, nie chce, to niech nie chodzi!”

  • “To wina tych zajęć, gdyby były ciekawsze, to dziecko by chętnie chodziło.”

  • “Widać nie potrafią uczyć w tej szkole, poszukam czegoś innego.”

  • “Gdyby nauczyciel potrafił dziecko naprawdę zainteresować, to nie byłoby problemu.”

Żadna z tych emocjonalnych reakcji nie jest właściwa, moim zdaniem, i żadna nie służy tak naprawdę dobru Twojego dziecka.

Przecież chcesz, aby Twoja pociecha miała ułatwiony start w życie, wiadomo, że obecnie język angielski to niezbędne narzędzie do sprawnego funkcjonowania  w świecie, więc nie odbieraj dziecku tej szansy, zastanów się, dlaczego Twoja córka/syn mówią:

“Nie chcę chodzić na angielski!”

Przeczytaj, jakie mogą być tego przyczyny. Piszę w tym artykule o uczniach rozpoczynających naukę języka, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym.

Przedstawię Ci dziesięć najczęstszych powodów, dla których Twoje dziecko nie chce chodzić na angielski.

girl-rabbit-friendship-love-160933.jpeg

1. Dziecko jest jeszcze za małe

Tak, wiem – im wcześniej zaczynamy naukę języka, tym lepiej – zdarza się jednak, że dziecko jest po prostu zbyt niedojrzałe, czy to emocjonalnie, czy intelektualnie, aby rozpocząć naukę (nawet prowadzoną w formie zabawy).

Moja rada?

Cóż, należy wtedy poczekać – nie zmuszaj dziecka, bo się zrazi i nigdy nie będzie lubiło angielskiego, skojarzy mu się ten język z czymś nieprzyjemnym. Poczekaj jakiś czas  – pół roku, rok, a zobaczysz, że podejście dziecka się zmieni.

Nie bez powodu dzieci w określonym wieku idą do szkoły – idealnie jest wtedy, gdy osiągają dojrzałość szkolną i są gotowe na podjęcie nowych wyzwań.

Nauka języka obcego wymaga od dziecka aktywnego zaangażowania, zmuszane będzie bojkotować nawet najciekawsze zajęcia.

pexels-photo-87324.jpeg

2. Przerwana zabawa

Bywa, że odbierasz dziecko z przedszkola, albo zabierasz z placu zabaw i pędzicie na zajęcia angielskiego. Szybko, biegiem, masz mało czasu i nie słuchasz marudzenia dziecka, że ono chce jeszcze zostać i się pobaaaawić!

Przerywasz mu tym samym pasjonującą zabawę z kolegami, a ono buduje sobie skojarzenie, że oto fajna dla niego aktywność zostaje zamieniona na coś, na co w danej chwili nie ma ochoty.

Moja rada?

Spróbuj tak poukładać tygodniowy plan zajęć dodatkowych swojej pociechy, aby uniknąć powyższych sytuacji. Niech znajdzie się w nim czas i na nieskrępowaną zabawę i na angielski.

pexels-photo-261895

3. Specyficzne trudności (ADHD, brak koncentracji)

A może Twoje dziecko doświadcza specyficznym trudności, rozwija się we własnym tempie lub nie potrafi jeszcze na dłużej skupić uwagi?

Trudno mu wtedy w pełni zaangażować się  w lekcję i z niej właściwie korzystać. Dzieci nadmiernie ruchliwe biegają po sali, przeszkadzają innym uczestnikom zajęć i nauczycielowi. Zwracanie im uwagi powoduje ich dodatkowy stres  i zaburza tok zajęć.

Moja rada?

Przede wszystkim, uświadom osobę prowadzącą zajęcia, że Twoje dziecko potrzebuje szczególnej uwagi i podejścia. Upewnij się, że nauczyciel jest w stanie taką pomoc zaoferować. Pamiętaj, że zajęcia w grupie rządzą się swoimi prawami, uwaga lektora nie może skupiać się wyłącznie na Twoim dziecku – rozważ, czy lekcja nie będzie dla Twojej pociechy zbyt dużym obciążeniem.

A może warto zaczekać? Wiele problemów związanych np. z brakiem koncentracji stopniowo mija bądź łagodnieje w miarę rozwoju ucznia, wtedy warto podjąć naukę języka obcego.

Nie każdy musi uczyć się angielskiego już od przedszkola – czasem zaczekanie, aż dziecko będzie w stanie efektywnie korzystać z lekcji przynosi lepsze rezultaty.

kids-girl-pencil-drawing-159823.jpeg

4. Niedopasowana grupa

Bywa, że dziecko po prostu nie pasuje do grupy. Aczkolwiek w wieku przedszkolnym, czy wczesnoszkolnym trudno mówić o poziomie zaawansowania, to jednak jeśli Twój potomek nigdy nie miał kontaktu z angielskim, a wejdzie do grupy, w której dzieci uczą się już od paru lat (a jest już np. w zerówce), to na początku może mieć problemy.

Porozmawiaj z nauczycielem prowadzącym grupę, dowiedz się jaki jest wymagany zasób wiedzy, aby czynnie uczestniczyć w zajęciach. Jeśli zależy Ci na uczestnictwie dziecka, to zapytaj, czy lektor widzi możliwość dołączenia na tym etapie, a jeśli nie jest to wskazane, to spróbuj wyrównać poziom dziecka organizując mu zajęcia indywidualne.

Nieraz parę takich lekcji wystarczy, aby Twoje dziecko mogło dołączyć do lekcji grupowych i fantastycznie z nich korzystać.

2015-10-20-17-05-23

5. Najgorszy w grupie

Nikt nie lubi być najsłabszy, a już zwłaszcza dziecko, które nie rozumie jeszcze, że bycie najsłabszym w jednym, nie wyklucza bycia najlepszym w czymś innym.

Jeśli Twoje dziecko jest zawsze na szarym końcu w zadaniach, wypada najsłabiej w grach, często czegoś nie potrafi lub nie rozumie poleceń nauczyciela, to nie dziw się, że nie będzie chciało chętnie chodzić na zajęcia angielskiego.

Moja rada?

Porozmawiaj z nauczycielem, dowiedz się, w czym jest problem. Zapytaj, jakie on widzi rozwiązanie i co Ty możesz zrobić w tej sytuacji, aby pomóc dziecku. Czasem wystarczy zmiana podejścia ze strony lektora, odrobina indywidualizacji podczas zajęć, przyjrzenie się  problemowi z bliska.

Najpierw jednak należy zdiagnozować ten problem, aby znaleźć skuteczne rozwiązanie. Nigdy nie zawstydzaj dziecka i nie pokazuj, że Cię zawiodło będąc najsłabszym w grupie, pokazuj cel, do którego zmierza i wspieraj je, motywując do starań w miarę możliwości.

2015-04-18-13-53-34-1

6.  Brak właściwego towarzystwa 

Dziecko nie zna nikogo w grupie lub czuje się nieswojo – być może z powodu, że jest jedyne w swojej płci (jeden chłopiec w dziewczęcej grupie lub jedna dziewczynka wśród samych chłopców).

W czasach powszechnej koedukacji w szkole może wydawać się nam to nieistotne,  jednak dzieci w pewnym wieku (6-12 lat) przywiązują ogromną wagę do podziału na płeć. Po prostu nie chcą bawić się z płcią przeciwną, połączone w pary lub grupy robocze na lekcji wbrew swoim oczekiwaniom są bardzo nieszczęśliwe i nie lubią pracować z przypisanymi im “na siłę” kolegami/koleżankami.

Dziecko zapytane nawet wprost, w czym problem, dlaczego nie lubi zajęć w tej grupie, odpowie po prostu: “Bo nie”, nie wgłębiając się w istotę sprawy.

Moja rada?

Przyjrzyj się jednak bliżej składowi grupy angielskiego, jeśli podejrzewasz, że to może być przyczyną niechęci do zajęć.

Bywa też tak, że jeśli uczeń nie zna nikogo, to ma na początku kłopot z integracją w zespole. Nie każdy jest wystarczająco śmiały, aby bez problemu zacząć funkcjonować w nowym środowisku.

Moja rada?

Daj dziecku czas, rozmawiaj z nim – tłumacz, że onieśmielenie jest normalne, że pozna kolegów i się polubią, że potrzeba po prostu czasu.

Jeśli Twoje dziecko jest wyjątkowo nieśmiałe, poinformuj o tym fakcie nauczyciela, aby otoczył je dyskretną opieką i pomógł zintegrować się z grupą.

2015-09-29-16-06-00

7. Nie lubi innego dziecka w grupie

Zdarza się, że jest w grupie osoba, której Twoje dziecko wyjątkowo nie lubi, czasem ta niechęć jest wzajemna. Małe dzieci nie potrafią jeszcze do końca panować nad swoim emocjami, gdy kogoś nie lubią, to nie chcą przebywać w jego towarzystwie. Bywa, że ktoś dokucza dziecku i nawet pomimo natychmiastowych reakcji opiekuna na takie sytuacje, Twoja pociecha może czuć się niekomfortowo.

Moja rada?

Zapytaj nauczyciela, czy nie zauważył  żadnych niepokojących sygnałów, antypatii bądź szczególnego uprzedzenia w stosunku do Twojego dziecka. Porozmawiaj spokojnie z synem/córką, zapytaj, czy ma miłych kolegów w grupie, czy lubi z nimi przebywać.

Jeśli potrzeba, wytłumacz, że nie musi wszystkich darzyć sympatią, ale bywa, że i jego ktoś może nie lubić. I to normalne w życiu, nic strasznego – tak czasem jest i z tym musi sobie radzić.

Im szybciej dziecko to zrozumie, tym lepiej dla niego – nie spotykamy na swej drodze życiowej wyłącznie miłych i sympatycznych w stosunku do nas ludzi, mimo tego musimy funkcjonować w szkole i w pracy.

Pamiętaj jednak, aby niezwłocznie reagować na wszelkie przejawy agresji w stosunku do Twojej pociechy! Jeśli uważasz, że dobro dziecka może ucierpieć, błyskawicznie działaj – nie czekaj, aż problem sam się rozwiąże.

Twoje mądre wsparcie da dziecku siłę do radzenia sobie w trudnych sytuacjach, przy zachowaniu zdrowego rozsądku i nie angażowaniu się emocjonalnym w normalne konflikty rówieśnicze, które dzieci muszą się nauczyć rozwiązywać samodzielnie.

pexels-photo-51174.jpeg

8. Nie lubi nauczyciela

Cóż, bywa i tak. Nauczyciel to też tylko człowiek – ma swoje sympatie i antypatie. Pomimo profesjonalizmu trudno nieraz zapanować np. nad mową ciała, a ona zdradza nas częściej, niż byśmy chcieli.

Zdarza się, że uczeń i nauczyciel to dwie nie przystające do siebie osobowości i o ile dorosły umie to przezwyciężyć i w życiu zawodowym nie kierować się kryteriami lubię-nie lubię, to dziecko tego jeszcze nie potrafi.

Doskonale na pewno wiesz, że sympatia do nauczyciela przekłada się często na polubienie przedmiotu, który ten wykłada. Druga strona medalu jest niestety taka, że nielubiany mentor potrafi nam obrzydzić przedmiot, który nawet do tej pory lubiliśmy.

Moja rada?

Jeśli to możliwe, zapisz dziecko do innej grupy, prowadzonej przez innego lektora. Ciężko walczyć z emocjami, nie można na siłę wzbudzić w sobie sympatii.

Ale jeśli to niemożliwe, a zależy Ci na kontynuowaniu nauki (wiesz, że to dobry nauczyciel i zajęcia są wysokiej jakości) – to postaraj się wytłumaczyć potomkowi, aby oddzieliło język angielski od lektora. Pokaż dziecku, że to język, w którym może oglądać ciekawe bajki, słuchać piosenek, grać z innym dziećmi – niech nie kojarzy tego języka tyko z nielubianą osobą.

Ten sposób jest trudny, ale może zadziałać. A może z czasem dziecko się przekona do swojego nauczyciela? Może któraś zabawa na lekcji spodoba się na tyle, że zacznie chętnie chodzić na te zajęcia?

Daj dziecku trochę czasu, rozmawiaj z nim, aby wiedziało, że jego zdanie się dla Ciebie liczy, nie zbywaj krótkim: “Daj spokój, masz chodzić i tyle.”

pexels-photo-287354.jpeg

9. Dyskomfort fizyczny

Dzieci obecnie mają dużo zajęć dodatkowych, masę czasu spędzają poza domem – w przedszkolu są nawet do godziny 18.00, a do szkoły często wstają o świcie lub chodzą na zmiany.

Mogą być po prostu fizycznie zmęczone. Nasze pociechy mają dużo energii i szybko ładują akumulatory, ale bywa, że są przeciążone.

Jeśli na angielski zabierasz dziecko prosto z przedszkola lub szkoły, biegiem – nie ma wtedy czasu na wizytę w domu i posiłek.

A może dziecku chce się jeść? Jak jest głodne, to nie myśli o lekcji, w brzuchu mu burczy, jest złe – prostą reakcją jest niechęć do uczestnictwa w zajęciach.

Moja rada?

Weź ze sobą kanapkę, owoc, jakąś przekąskę, coś do picia. Jeśli docieracie w pośpiechu na zajęcia, poproś prowadzącego, aby dziecko mogło zjeść lub się napić na lekcji. Wytłumacz, że organizacja dnia nie pozostawia innej możliwości. To tylko parę minut, a umożliwi Twojemu maluchowi lepsze funkcjonowanie i korzystanie z zajęć.

pexels-photo-207658.jpeg

10. Nieciekawe lekcje

Bywa i tak, że wina leży po stronie nauczyciela – nie każdy, nawet doświadczony lektor, potrafi zajmująco prowadzić lekcje dla dzieci.

Jeśli podejrzewasz, że problem niechęci Twojej pociechy do angielskiego leży w sposobie prowadzenia lekcji, to nie zostawiaj tego bez wyjaśnień. Kiepski nauczyciel może zrazić ucznia do przedmiotu, a nie o to Ci chodzi.

Moja rada?

Przede wszystkim, nie wypytuj dziecka o sposób prowadzenia lekcji – ono nie udzieli Ci merytorycznej odpowiedzi.

Na pytanie: “Co było na angielskim?”, dziecko zazwyczaj odpowie: “Nic.”

To normalne, szerzej na ten temat możesz poczytać w poście Moje dziecko nic nie umie po angielsku!

Co masz więc zrobić?

Idź porozmawiać z osobą prowadzącą zajęcia, poproś o wgląd do programu zajęć, spytaj, co było do tej pory zrealizowane, porozmawiaj o formie zajęć. Zapytaj, jak nauczyciel ocenia Twoje dziecko i jego funkcjonowanie w tej grupie.

Zapytaj, czy jest możliwość wejścia na lekcję (niektórzy nie robią kłopotu).

Jeśli zajęcia są w szkole językowej, porozmawiaj z dyrektorem, zgłoś swoje wątpliwości i zastrzeżenia.

Pamiętaj, nie podważaj autorytetu nauczyciela przy dziecku – to obróci się przeciwko niemu. Uczniowie potrzebują wiary w wiedzę i kwalifikacje swoich nauczycieli (ale także rodziców), aby czuć się bezpiecznie, aby móc skutecznie się od nich uczyć. Nie można uczyć się od osób, którymi pogardzamy.

Zawsze kieruj się dobrem swojego dziecka, dbaj o prawidłowe zaspokajanie jego potrzeb edukacyjnych, pamiętaj jednocześnie o szacunku wobec innych osób.

Mam nadzieję, że gdy zdarzy Ci się usłyszeć z ust Twojej pociechy, że nie lubi angielskiego, powyższe porady pomogą Ci zdiagnozować i rozwiązać problem 🙂


Co Ci się najbardziej podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też do  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

Czy warto wysłać dziecko na obóz językowy?

Na dworze jeszcze zimno, śnieg i plucha, ale Ty już zaczynasz myśleć o wakacjach dla swojej rodziny – planujesz, oglądasz rozmaite oferty, które właśnie zaczynają się pojawiać – zastanawiasz się, gdzie wysłać dziecko, aby był to dla niego wypoczynek aktywny i przyjemny jednocześnie.

Wpadła Ci w oko oferta obozu językowego i zastanawiasz się, czy warto wykupić tam pobyt dla dziecka – czy takie wakacje są atrakcyjne i ciekawe?

Czy obóz językowy to dobry pomysł na wakacje dla Twojego dziecka?

Przecież lato to nie jest czas przeznaczony na naukę, to moment w roku przeznaczony na odpoczynek, na wakacyjne aktywności, słońce, wodę, las i beztroską zabawę.

2014-07-06-16-22-12

Słusznie, że masz wątpliwości – skąd masz wiedzieć, jak wygląda dzień na obozie językowym.

Odpowiem na Twoje pytania, a doskonale wiem, o czym mówię, bo mam doświadczenie w organizacji takich form wypoczynku dla dzieci i młodzieży.

Oto typowe pytania i wątpliwości rodziców.

Zaczynamy 🙂

“Niech dziecko sobie w wakacje odpoczywa, dość ma nauki i siedzenia w ławce w czasie roku szkolnego.”

Zgadzam się z tym jak najbardziej – dlatego planując program  każdego obozu zakłada się bardzo wiele aktywności ruchowej i zabaw, a treści edukacyjne są “przemycane” w postaci atrakcyjnej dla uczestników, np. podczas gier terenowych, podchodów, konkursów.

Nieodzowną częścią każdej kolonii jest zwyczajny, beztroski wypoczynek – plażowanie, kąpiele, radosna zabawa z rówieśnikami.

2015-07-05-18-40-04

“Gdyby jeszcze ktoś ze znajomych jechał…ale  ona/on tam nikogo nie zna.”

To pozna 🙂 Nie bój się wysłać dziecka “w świat”, między ludzi  – ono musi się nauczyć nawiązywania relacji, w tym z nieznajomymi – to jest nieodłączny element naszego życia. Obecne pokolenie ma niestety mało okazji na spontaniczne kontakty z rówieśnikami, zniknęła praktycznie funkcja “podwórka”, wszędzie zawozisz swoją  pociechę, nawet zabawy i spotkania towarzyskie są od najmłodszych lat organizowane (a często i inicjowane) przez rodziców.

Z przyjaciółmi Twój potomek często spotyka się po szkole online , brakuje realnego kontaktu.

Wciąż jednak umiejętność budowania relacji z ludźmi jest nam w życiu niezbędna – daj swojemu dziecku szanse spotkania kolegów z całej Polski, a nie tylko z najbliższego otoczenia. To cenne doświadczenie, poszerza horyzonty, uwrażliwia na odmienność, buduje tolerancyjną postawę.

Równie ważne jest poznanie osób dorosłych – instruktorów  i opiekunów na obozie. To bardzo kreatywne osoby, które kochają to, co robią. Take spotkanie może być dla dziecka bardzo inspirujące.

2015-07-05-12-51-13

“Czy taka nauka w ogóle ma sens? Czego można się nauczyć w zabawie?”

To pytanie często zadawane przez ambitnych rodziców, którzy nie chcą odpuszczać: lato, nie lato – nauka i postępy są najważniejsze.

Tak, w zabawie można się bardzo wiele nauczyć.

Po pierwsze, gdy Twój mózg jest wypoczęty to lepiej przyswaja informacje, po drugie, jeśli coś jest dla Ciebie ciekawe, to wchłaniasz taką wiedzę, nawet nie wiedząc, kiedy i jak.

Zaangażowanie to klucz do wiedzy  – emocje pozwalają nam zapamiętać dużo więcej, suche “wkuwanie” nie pozostawia w umyśle żadnego śladu, szybko ulatuje, bo nie jesteśmy zainteresowani.

Wiesz na pewno, że jeśli coś jest dla Ciebie interesujące, angażuje Cię głęboko, to zapamiętujesz masę nowych informacji i faktów jednocześnie i na długo – każda młoda mama chyba przeżyła ten moment, gdy jej świat składał się tylko z problemów dotyczących pielęgnacji niemowlęcia – te wszystkie wysypki, krostki, maści, wzdęcia, środki, diety, kupki itp. – przecież wszystkie  byłyśmy wtedy ekspertkami i godzinami mogłyśmy dyskutować na forach na te tematy.

Ale przypomnij sobie siebie sprzed okresu macierzyństwa  – a co gdyby ktoś kazał Ci się tego po prostu nauczyć i występować w roli mentora na tych samych forach?

No właśnie, ja też aż się otrząsnęłam na samą myśl 🙂

Tak samo Twoje dziecko, jeśli jest zaangażowane w rywalizację, bierze udział w konkursach, współzawodniczy (zwłaszcza, jeśli to syn), albo współpracuje z drużyną, tworząc projekty, bawiąc się kreatywnie (zwłaszcza, jeśli to córka), to przyswaja ono wiedzę, która w danym momencie jest dla niego niezbędna i fascynująca.

A to nigdy nie jest nudne – nasz mózg jest głodny wiedzy – musi być ona tylko podana w odpowiedniej formie.

Zabawa to doskonała forma nauki – nasz umysł uwielbia się bawić.

2015-07-04-16-26-03

“A nie wystarczy sama nauka angielskiego w szkole?”

Oczywiście, można na tym poprzestać.

Pamiętaj jednak, że przerwa wakacyjna nie wypływa najlepiej na stan wiedzy ucznia. Z pewnością z własnego doświadczenia wiesz, jak trudno wrócić do rzeczywistości zawodowej nawet po dwutygodniowym urlopie 🙂

A co dopiero po dwóch miesiącach?

Wrzesień do miesiąc, kiedy wielu nauczycieli musi “odkurzać” wiadomości uczniów.

Zwłaszcza w nauce języka bardzo ważny jest częsty i regularny z nim kontakt, dlatego każda okazja jest dobra, aby to uzyskać. Obóz językowy stwarza doskonałą możliwość, aby nie tylko nie stracić kontaktu z angielskim, ale i rozwinąć swoje umiejętności.

W szkole nauczyciel musi skupić się na ćwiczeniu tych umiejętności, które są niezbędne do zdania testów (jak gramatyka), na obozie natomiast można skupić się na poszerzaniu słownictwa, budowaniu umiejętności rozumienia języka w jego naturalnej formie i rozwijaniu sprawności mówienia, na co często brakuje w szkole czasu.

2015-07-05-17-05-36

“Ile tych zajęć językowych faktycznie będzie?”

To nie lekcje szkolne, nie ma dzwonków, nie siedzi się w ławkach, a jednak wbrew pozorom,  nauki jest dużo- dziesięciodniowy obóz językowy potrafi przekazać treści porównywalne z semestrem, a nawet rokiem nauki w szkole.

Forma zajęć jest inna, ale nie umniejsza to ich wartości, a wręcz przeciwnie.

Fantastycznym pomysłem jest zatrudnienie jako instruktorów native speakerów języka angielskiego – to osoby, która\e nie mówią w ogóle po polsku.

Jaki jest tego efekt?

Twoje dziecko słyszy angielski w jak najbardziej naturalnej formie, z doskonałą wymową od rana do wieczora, podczas codziennych czynności, w zabawie, w grach.

Nie tylko biernie słucha, ale jest również wspaniale motywowane do mówienia – to jest główna zaleta native speakera jako osoby wspomagającej proces nauczania.

Jeśli wiesz, że musisz użyć angielskiego, aby się dogadać, to po prostu bez żadnych wymówek to robisz. Niestety, polski lektor do tego nie motywuje – nasze wrodzone lenistwo powoduje, że nawet jeśli nauczyciel mówi  po angielsku, to my mu odpowiadamy po polsku, wiedząc, że on to po prostu zrozumie.

A native speaker nam taką możliwość wyłącza.

Zobaczysz, że Twoje dziecko będzie dumne, że umiało się dogadać, że zrozumiało zasady gry – da mu to dużo pewności siebie. I to też jest bardzo cenna wartość takich kontaktów z cudzoziemcemami.

wp_20140706_033

A więc, czy obóz językowy to dobry wybór na wakacyjny wypoczynek?

Oczywiście, o tym jestem absolutnie przekonana (mam nadzieję, że przekonałam także Ciebie), pamiętaj jednak, aby wybrać właściwą ofertę, wtedy taki wypoczynek będzie bezpieczny i przyjemny dla dziecka.

Zwróć uwagę, kto jest organizatorem (sprawdź wpis do rejestru organizatorów turystyki), jakie ma doświadczenie w organizacji takich form wypoczynku, czy zatrudniona kadra ma niezbędne kwalifikacje, czy obóz jest zgłoszony do bazy wypoczynku.

Jeśli masz  pytania, czy wątpliwości – pytaj organizatora, masz prawo uzyskać wszelkie informacje dotyczące pobytu Twojego dziecka.

Zapraszam serdecznie na obóz językowy z native speakerami w wakacje 2019, tym razem wypoczywamy na Podlasiu, pławiąc się w luksusach oferowanych przez hotel i SPA Lipowy Most – gwarantuję, że będzie to super atrakcyjny wypoczynek!

Do zobaczenia!

Obejrzyj film z obozu językowego i zobacz, jak wspaniale się bawiliśmy.

Zobacz, kto jest organizatorem tegorocznych wyjazdów – zapraszamy!


A Tobie co najbardziej się podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też na Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych

 

 

 

 

Moje dziecko nic nie umie po angielsku!

Posyłasz dziecko na dodatkowe lekcje angielskiego – płacisz niemało, a efekt wydaje Ci się mizerny…

W wakacje byliście za granicą, a dziecko nie potrafiło zamówić jedzenia w restauracji, ani zapytać o drogę.

img_3292

Zadajesz sobie pytanie, co warta  jest taka nauka?

Czego właściwie powinniśmy oczekiwać po określonym czasie nauki? Jakich efektów lekcji języka obcego możemy spodziewać się u naszego dziecka?

Przeczytaj, co jako rodzice powinniśmy wiedzieć, aby skutecznie monitorować proces uczenia i wspierać nasze dziecko w rozwoju językowym.

Dużo zależy od tego, w jakim wieku jest dziecko. Czego innego bowiem oczekujemy od przedszkolaka, a zupełnie inne wymagania stawiamy gimnazjaliście.

2016-11-10-17-52-42I tak, nauczanie małych dzieci opiera się głównie na zabawie, podczas której wprowadzane jest słownictwo dotyczące tematów bliskich dziecku (a więc: rodzina, kolory, zwierzęta, jedzenie, zabawki itp.), używane są zwroty dotyczące wykonywanych czynności i polecenia, typu: “sit down”, “stand up”, “clap your hands” itp.

Zakłada się, że dziecko zaczyna rozumieć i powtarzać typowe, często powtarzane zwroty, np. “Hello/goodbye”, “What is…”, “thank you” itp.

Pamiętaj, że bierne rozumienie jest zawsze o wiele lepsze niż czynne używanie języka – dzieci bez trudu kojarzą często powtarzane polecenia nauczyciela, nawet jeśli same nie potrafią ich powtórzyć, a nawet przetłumaczyć. Natomiast bezbłędnie reagują na instrukcje podawane po angielsku.

Częstym błędem powielanym przez rodziców jest pytanie dziecka, co było na zajęciach.

“Co robiliście dziś na angielskim?”

Na 99% odpowiedź, którą usłyszą będzie brzmiała: “Nic”.

Nie dziw się temu – dziecko nie ma przecież pojęcia o metodyce prowadzenia lekcji, to co się dzieje na angielskim, to dla niego codzienność.  Ono po prostu, jak zwykle, bawi się , nie robi nic specjalnego. Ot, zwykła przedszkolna (czy szkolna) rutyna.

Pomyśl, jak my, dorośli, odpowiadamy na tak zadane pytanie: “C o tam w pracy?”.

Czy będzie to raczej: “Nic, wszystko w porządku”, czy rozbudowana wypowiedź ze szczegółowym opisem naszych zajęć zawodowych?

Jeśli chcesz zapytać dziecko o lekcje, to użyj formy: “Czy dobrze się dziś bawiłeś na angielskim?”

Dziecko samo rozwinie odpowiedź, jeśli będzie miało ochotę powiedzieć nam więcej.

Gdy chcesz się faktycznie dowiedzieć, co się dzieje na zajęciach, czego dziecko się uczy, to po prostu zapytaj o to lektora.

Dobrą i często stosowaną praktyką jest systematyczne informowanie rodziców o zakresie materiału (na ogół mailowo) – masz prawo o to zawsze zapytać.

Pamiętaj też, że placówki oświatowe (szkoły, przedszkola) pracują według ustalonego z góry planu dostosowanego do podstawy programowej.

Dlaczego warto wcześnie rozpocząć naukę języka obcego?

Ponieważ mózg dziecka nie traktuje drugiego języka jako obcego, w sposób naturalny uczy się wymowy, traktując drugi język jak ojczysty – łatwiej mu będzie później rozwijać tę naukę.

Jak możesz wesprzeć swojego malucha w nauce angielskiego przeczytaj tutaj – znajdziesz tu garść praktycznych porad.

2015-11-26-17-02-39

Dzieci w wieku wczesnoszkolnym zaczynają się uczyć czytać i pisać w obcym języku – nauka wciąż obraca się wokół tematów bliskich uczniom.

Możesz czasem odnosić wrażenie, że Twoje dziecko uczy się w kółko tego samego – znowu kolory, zwierzęta, rodzina itp. – a jednak nie, do poznanych na wcześniejszym etapie nauki słów i zwrotów dokłada się nowe, stopniowo wprowadzając także naukę ich czytania i pisania.

To ważny etap w rozwoju języka, zarówno ojczystego, jak i obcego. Do tej pory nauka skupiała się na mówieniu i rozszerzaniu słownictwa, a teraz zaczynamy uczyć się formy pisanej, a także uświadamiamy sobie reguły gramatyczne.

substandardfullsizerender

O ile ucząc małe dzieci staramy się naśladować naturalny proces przyswajania mowy, to od starszych uczniów wymagamy już zaangażowania, świadomej nauki, oraz wysiłku wkładanego w opanowanie pewnych, konkretnych umiejętności (słuchania, mówienia, czytania i pisania).

Stąd, u starszych dzieci i młodzieży pojawiają się zróżnicowane zadania, ćwiczące wszystkie te umiejętności.

Program nauczania nie skupia się wyłącznie na mówieniu, czy szerzej, na praktycznym wykorzystaniu języka.

Nie spodziewaj się więc, aby Twój dwunastolatek potrafił biegle i bez zająknienia porozumieć się na dworcu, w restauracji, czy hotelu.

On potrafi z pewnością bardzo dużo zrozumieć, a na pewno dając mu czas na przygotowanie wypowiedzi będzie umiał całkiem sporo powiedzieć, jednak nie przychodzi to jeszcze spontanicznie, odruchowo.

Do tego dochodzi stres, całkiem naturalny w sytuacji kontaktu z obcym środowiskiem – nieraz to jest główny czynnik utrudniający komunikację, a nie brak umiejętności językowych.

Postaw się na miejscu dziecka – czy Ty potrafisz bez mrugnięcia okiem zapytać cudzoziemca w londyńskim autobusie, na którym przystanku wysiąść, aby dotrzeć do Trafalgar Square?

Ponadto, dzieci nie znoszą, gdy się je do czegoś zmusza – one mają wakacje, nie chcą się wysilać, kombinować – angielski kojarzy im się ze szkołą, a one przecież mają wolne.

Nawet młodzież często nie zdaje sobie jeszcze sprawy z tego (o czym Ty już wiesz doskonale), że ten język to praktyczne narzędzie komunikacji  i okno na świat – dla nich jest to przedmiot szkolny.

ipla37uj2dw-marko-pekic

Kolejną sprawą są realne oczekiwania w stosunku do nakładu włożonej pracy i ilości godzin przeznaczonych na naukę języka.

Już tłumaczę, o co mi chodzi.

Zróbmy proste obliczenie: jeśli roczny kurs angielskiego jest obliczony na 60 lekcji czterdziestopięciominutowych, to oznacza, że uczniowie mają kontakt z angielskim przez niecałe dwie doby.

Jeśli odliczymy od tego czasu dwunastogodzinną noc, to wychodzi na to, że ekspozycja na język podczas rocznego kursu równa się tej, co podczas niespełna czterodniowego pobytu za granicą, np. w Anglii.

Jak  dużo można się w takim czasie nauczyć?

Mówię tu oczywiście wyłącznie o czasie nauki wraz z nauczycielem, na lekcji, na kompletnym otoczeniu językiem. Do tego możemy dołożyć czas poświęcony samodzielnej nauce, powtarzaniu, kontakcie z językiem poprzez gry, piosenki i filmy. Wciąż jednak jest to rozpaczliwie mało, gdy porównamy tę ilość czasu z pobytem i realnym kontaktem z angielskim za granicą przez okres choćby paru miesięcy.

Miej to na uwadze, gdy będziesz myśleć, że dziecko uczy się i uczy, całymi latami, a umie bardzo mało.

Pamiętaj również, że każda przerwa w nauce (ferie, wakacje itp.) to regres – język nie używany zanika – nawet język ojczysty.

kolko

Warto zapisać dziecko na obóz językowy, w kraju czy za granicą – kontakt z angielskim w atrakcyjnej formie, od rana do wieczora daje bardzo dużo – po pierwsze, wiele godzin realnego spotkania z językiem, po drugie nauka w sposób naturalny, w zabawie, bez świadomości, że jest to żmudna praca. Istotny jest kontakt z native speakerami, czyli  rodzimymi użytkownikami angielskiego – takie osoby wspaniale motywują dzieci i młodzież do używania języka, i to w jego najbardziej naturalnej formie.

Podsumowując, wspieraj swojego ucznia w jego przygodzie z angielskim, współpracuj z nauczycielami, stwarzaj dziecku szanse kontaktu z tym językiem, pamiętając jednocześnie o naturalnych ograniczeniach, a przede wszystkim nie żądaj niemożliwego.

Życzę wszystkim owocnej nauki, z której będziecie czerpać satysfakcję!

 

A Tobie co najbardziej się podobało, zaskoczyło Cię w tym artykule?

Podziel się tym proszę w komentarzu i poślij artykuł dalej w świat.


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad – polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz – napisz .  Chętnie podyskutuję.

Zapraszam też do  Fanpage English Way School  na Facebooku oraz do mojej szkoły angielskiego English Way School Szkoła Języków Obcych